Talent to nic innego jak potencjał drzemiący w ludziach, Stan predyspozycji, który często bywa określany synonimami: uzdolnienie, powołanie, wyjątkowe zdolności. Wszystkie one dość dobrze opisują naturalne skłonności, które każdy z nas posiada.

Każdy ma jakiś talent, nawet TyJ Nierzadko się zdarza, że ignorujemy posiadane przez nas talenty. Powszechnie bowiem uznaje się, że łatwych i przyjemnych rzeczy nie należy cenić. Łatwo przyszło, łatwo poszło – brzmi jedno z obiegowych porzekadeł.  Wartość zwyczajowo  przypisuje się wyrzeczeniom, znaczącym nakładom pracy ( często słyszy się przecież, że:  „Tylko trud usprawiedliwia istnienie”).

Korzystanie z talentów potocznie oznacza przyzwolenie na lekkomyślność, zabawę
i niepewność. Na tym nie można przecież niczego budować.  To tyle samo co mieć hobby, lecz na pewno nie jest to podstawa do budowania bezpiecznego życia lub odpowiedzialnej pracy. Przeciwstawieniem talentu w tym rozumieniu jest trud, wysiłek, znój, zmaganie się z przeciwnościami skojarzone z fundamentem, bezpieczeństwem i pewnością.

Wielokrotnie w trakcie coachingu zdarzało mi się spotkać klientów, którzy dość jasno potrafią określić obszar połączenia sensu, talentu i przyjemności, jednak z powodu utrwalonych przekonań i wieloletnich nawyków realizują swoje życie w modelu przymusu, obowiązku i przyjemności. Paradoks polega na tym, że wielu z nich na przykład bezpieczna sytuacja zawodowa kojarzy się z przymusem, uległością, dyskomfortem, koniecznością, a nawet wyrzeczeniami i stresem. Traktują negatywne stany i odczucia jako konieczny koszt stabilizacji , comiesięcznej pensji, itd. Jednocześnie pomysł, by budować swoją aktywność zawodową na talentach uznają jako mrzonkę, bo przecież uznali połączenie wysiłku i przymusu za konieczny element w budowaniu bezpieczeństwa i kariery. A to błąd!