TBlog_Jak nie krytykować.

Niedawno kupiłam sobie nowy komputer, kolejny zresztą. Na pozór jest on idealny, sama nowoczesność. Kiedy jednak przez chwilę się zastanowię, to wychodzi na to, że ma on wiele paskudnych wad. Jest za drogi, cięższy niż pierwotnie zakładałam, a kolor obudowy gryzie się z moim ubraniem. Monica Bellucci jest na pierwszy rzut oka ideałem kobiety. Ale przy bliższym spojrzeniu okazuje się, że i ona ma wady. Może nawet tyle samo, co mój komputer, jeśli nie więcej. Jest za duża, za droga i bez wątpienia trudna w obsłudzeJ

Nie ma rzeczy doskonałych. Prawo to dotyczy komputerów, modelek, jak i wszystkiego innego. Nie ma rządu, który nie popełnia błędu, nie ma człowieka, który nie zrobił żadnego świństwa, nie ma pisarza, który pisze same arcydzieła. A nawet nie ma takiej powieści, w której wszystkie zdania są bez zarzutu. Złota kula, obrazy Leonarda albo zegarek marki Rolex – pokażcie mi ideał, a ja bez trudu znajdę przynajmniej i bez wahania wymienię dziesięć jego wad. A jak dłużej pomyślę, to dorzucę sto następnych. Wszystko ma jakieś złe strony, pięty achillesowe i mankamenty, z Panem Bogiem włącznie.

Nie ma łatwiejszego zajęci niż krytykowanie. To bardzo powszechna sprawność. I nie mniej jałowe zajęcie. Kto wytyka wady innym, nie spowoduje żadnej poprawy, sobie zaś prawdopodobnie bardzo zaszkodzi. Ludzie bowiem nie znoszą być krytykowani, a krytyków okropnie nie lubią. I przeważnie mają rację.

Są ludzie, którzy czują się stworzeni do tego, żeby oceniać innych. „Nie sądźcie jednak, abyście nie byli sądzeni”. Każdy jednak miewa chwile słabości. Jeśli Cię już jakiś czort podkusił i zabierasz się – nie wiadomo po co zresztą – do ganienia i pouczania innych, to niech Twoja krytyka spełnia przynajmniej następujące minimalne warunki przyzwoitości.

Po pierwsze, negatywne oceny nie mogą być ogólne („Nie masz za grosz gustu”), lecz muszą dotyczyć określonych szczegółów („Do tego garnituru lepszy byłby fioletowy krawat”).

Po drugie, krytyka jest bezwartościowa , jeśli nie zawiera wskazanych środków zaradczych. Porównajmy na przykład radę: „Przestań ciągle posyłać piłkę w siatkę” z następującą instrukcją: „Nie będziesz tak często zagrywał w siatkę, jeżeli spróbujesz przy backhandzie przekręcać w dłoni rakietę o trzydzieści stopni w dół”.

Po trzecie, skoro już musisz kogoś skrytykować, to nie stosuj porównań do siebie samego, a najlepiej nikogo z nikim nie porównuj. Niech Ci nie wpadnie do głowy, żeby na przykład powiedzieć: „Straszny masz bałagan na biurku – jestem od Ciebie dużo bardziej uporządkowany”. Pomijając wszystko, taką wypowiedzią możesz się tylko narazić na uwagę, że nie ma w tym niczego dziwnego, gdy ktoś taki nierozgarnięty jak Ty spędza całe życie w firmie. Sprawiedliwie sobie na taką reakcję zasłużyłeś. Jak porównywać, to porównywać.

Te zasady powinni stosować przede wszystkim, którzy w żaden sposób nie mogą się od krytyki powstrzymać. Wszyscy pozostali lepiej zrobią, jeśli będą postępować zgodnie z trzema zasadami, znacznie prostszymi i łatwiejszymi do zapamiętania. Ludzie uwielbiają tych, którzy się do nich stosują.

Zasada 1. Nie krytykuj.

Zasada 2. Nigdy nie krytykuj.

Zasada 3. Nigdy nikogo nie krytykuj.