Z cyklu: „Taksonomia szefa”: „Śmiech przez łzy”_Miesięcznik Benefit, 10.2018

Każdy z nas jest dowcipny inaczej. Są kpiarze, są klauni, są glarze oraz ci, których zrozumieć mogą tylko Anglicy (osobiście za tym przepadam). Typ poczucia humoru bardzo dużo mówi o podejściu do siebie i innych ludzi. Ta wrażliwość na określony typ żartu wydaje się cechą bardzo zindywidualizowaną i ściśle związaną z osobowością człowieka. Śmieszne jest przy tym to, co śmieszy innych, bo prawdziwy aktor nie śmieje sięz własnych żartów.

Spotkanie zespołu zarządzającego w dużej firmie mediowej. Maciek za chwilę poprowadzi prezentację działańw ramach projektu dla strategicznego klienta. Jak zawsze, jest przygotowany, po raz nie wiadomo który nerwowo przegląda notatki. Umieścił budżet programu w odpowiedniej perspektywie i postanowił przekonać zarząd firmy nie tylko do meritum, lecz także do ceny. Zna się na tym, co robi, klienci lubią z nim pracować. Przekonanie klienta nie stanowi problemu. Maciek nie potrafi poradzić sobie ze specyficznym poczuciem humoru szefowej, Kamili. Podczas ostatniego spotkania pokusiła się o następujący komentarz: „Pamiętasz, co powiedziałeś przed chwilą? A wcześniej co powiedziałeś? Gdybyś pamiętał, wiedziałbyś, że sam sobie zaprzeczasz”. Miało być śmiesznie, wyszło ironicznie. Czyli dramatycznie, jak zawsze.

ŚMIAĆ SIĘ CZY SIĘ NIE ŚMIAĆ

Najbezpieczniejszym, ale i najbardziej wymagającym rodzajem humoru jest śmianie się z samego siebie. Ogólnie ten objaw postrzegany jest przez otoczenie pozytywnie –świadczy o naszym dystansie wobec własnej osoby, widzeniu własnych wad i śmieszności.

Jeden z moich znajomych trenerów często żartuje ze swojejłysiny. Kiedyś, prowadząc konferencję strategiczną dla sieci zakładów fryzjerskich, rozpoczął spotkanie w taki sposób: ukłonił się i oświetlił rzutnikiem swoją łysinę. Następnie powiedział: „Kiedy spotykałem się z częścią z was, przygotowując się do tej konferencji, dowiedziałem się od was, że macie takie motto waszego biznesu: Włosy są wizytówką człowieka. Teraz nareszcie rozumiem, dlaczego tyle osób ma problemy z zapamiętaniem mojego imienia i nazwiska”. Dla mnie – w dziesiątkę!

Śmiać się z innych? Nie uchodzi! Nie można się śmiać z nikogo: księgowych, inżynierów, blondynek, brunetek, rudych, blondynów, brunetów, kobiet, mężczyzn, żydów, katolików, muzułmanów, teściowych, szwagrów, wujków, rodziców, dzieci… Dosłownie z nikogo. Ten rodzaj śmiechu, żartu jest raczej wyśmiewaniem się z innych, szydzeniem, kpiną. Zdrowy humor to umiejętność śmiania się z siebie razem z innymi, a nie śmianie się z innych. Najważniejszą zasadą używania narzędzia zwanego poczuciem humoru jest unikanie świadomego krzywdzenia siebie i innych ludzi. Śmiech ma łagodzić ostrość problemów, nie zaś wyostrzać najdotkliwsze udręki!

KOMEDIA CZY TRAGEDIA?

Najbezpieczniejszym, ale i najbardziej wymagającym rodzajem humoru jest śmianie sięz samego siebie. Ogólnie ten objaw postrzegany jest przez otoczenie pozytywnie – świadczy o naszym dystansie wobec własnej osoby, widzeniu własnych wad i śmieszności.

Istnieje poczucie humoru zwane jednoczącym – posiadają je wieczni wesołkowie tryskający radością i sypiący żartami z rękawa. Taki humor zjednuje ludzi i zwykle ułatwia życie. Ci pozytywni dowcipnisie zwykle dodatkowo zyskują na wizerunku – są postrzegani przez otoczenie jako ciepli, życzliwi i bezpośredni. Stresujące sytuacje w ich towarzystwie zawsze przebiegają bardziej znośnie. Nawet oni jednak czasami padają ofiarą własnych żartów. Byłam kiedyś świadkiem, jak chcąc rozluźnić sztywną atmosferę spotkania, prowadzący opowiedział uczestnikom pikantny, „niecenzuralny” dowcip. Zapewne oczekiwał powszechnego aplauzu. Jednak ku jego zdziwieniu, reakcje zgromadzonych były rozmaite. Niektórzy faktycznie wybuchli gromkim śmiechem, inni poprzestali na uśmiechu oraz stwierdzeniu: „niezły”. Byli jednak i tacy, którzy zachowali kamienną twarz bądź usiłowali maskować zażenowanie, tłumacząc: „Nie przepadam za takimi kawałami”. Każdy lubi dowcipy. Zwłaszcza te, które opowiada. Jak widać, lepiej czasami żałować, że nie powiedzieliśmy żadnego dowcipu, niż żałować, że powiedzieliśmy.

DOBRY ŻART TYNFA WART

Poczucie humoru z pewnością może ułatwiać nawiązywanie kontaktów społecznych w miejscu pracy. Menedżerowie posiadający poczucie humoru częściej uważani są za osoby bardziej interesujące, inteligentne, sprytne, bardziej aktywne w działaniu i zdecydowanie mniej narzekające i stabilne emocjonalnie.

Poczucie humoru w biznesie jest cechą pożądaną i sprawia,że trudne sytuacje w zespole nie są odbierane jako zagrożenie, ale pozytywne wyzwanie. Taki humor potrafi ludzi jednoczyć, podnosić ich samoocenę, poprawić samopoczucie, zmienić perspektywę w różnych sytuacjach. Warto doskonalić i ćwiczyć opowiadanie żartów, cięte riposty i inne sposoby rozweselania innych, sprzyjające rozwijaniu społecznej jedności, atrakcyjności oraz redukowaniu konfliktów i napięć. Zdrowe poczucie humoru sprawia, że strach znika, a ludzie ruszają do działania.

Jak mówią stare wschodnie pisma – „Kto rozśmieszy swych towarzyszy, zasługuje na zbawienie wieczne”. W śmiechu jest coś więcej niż tylko „dźwięk nieartykułowany i głośno się rozlegający”.

ŚMIAĆ SIĘ CZY PŁAKAĆ?

Humor ma też swoje ciemne oblicze – kiedy ktoś podnosi swoją samooceną i nastrój kosztem innych osób, ale też kosztem relacji, jakie ich łączą, np. poprzez kpiny i szyderstwo, sarkazm, manipulacje.

Agresywny humor, bo o nim tu mowa, niewątpliwie przydaje się w polityce – tutaj sarkazm jest wyczekiwany. Polityczny gracz musi być wyrafinowany i oddzielać swoje życie publiczne od prywatnych emocji. W towarzystwie przyjaciół i znajomych jednak ten typ poczucia humoru bywa ciężki do zniesienia. I chociaż najczęściej okrutny dowcipniś wycofuje się pod presją otoczenia z wymówką: „żartowałem”, awersja do takich ludzi często pozostaje na długo.

Bardzo wiele osób utożsamia ironię z sarkazmem, stosując te pojęcia wymiennie, a to błąd. Należy pamiętać jednak,że różnią się one od siebie i nie oznaczają dokładnie tego samego. Często emocje, które nam towarzyszą, na przykład w rozmowie, znajdują odbicie w tym, co mówimy do innych osób. Nasze emocje mogą być pozytywne lub negatywne (oczywiście też neutralne), podobnie jak język, który w danej sytuacji stosujemy.

Sarkazm w odróżnieniu od ironii nie może nieść ze sobą ładunku pozytywnego. Sarkazm jest nacechowany złośliwością, zajadłością, złością, goryczą i wszystkim tym, czego nie chcielibyśmy usłyszeć pod swoim adresem. Ironia również może być złośliwa, ale także dowcipna czy humorystyczna. Nie musi mieć na celu upokorzenia rozmówcy, a jedynie żartobliwe podsumowanie jakiejś cechy czy postawy. Angielskie powiedzenie ukute przez Oscara Wilde’a mówi, że sarkazm jest najniższą formą dowcipu, za to najbardziej inteligentną. Jest w tym trochę racji. Skuteczne stosowanie zarówno sarkazmu, jak i ironii wymaga błyskawicznych reakcji i kojarzenia faktów. Sarkazm raczej sprawi przykrość rozmówcy, ironia może go rozbawić, mimo iż również jest obiektem kpin czy żartów.

TENDENCYJNY CZY NIETENDENCYJNY

Poczucie humoru ma wiele twarzy. Żart może być tendencyjny i nietendencyjny. Humor nietendencyjny jest zwykle niewinny, a przez to nieszkodliwy. To wyższa szkoła poczucia humoru, dostarcza wszystkim często satysfakcji intelektualnej. Przykładem zastosowania humoru nietendencyjnego jest na przykład gra słów, polegająca na użyciu tych samych lub podobnie brzmiących wyrazów celem uzyskania odmiennych znaczeń, nastrojów i funkcji. Humor tendencyjny natomiast wprowadza treść o silnym zabarwieniu emocjonalnym, angażującą osobiście jej odbiorcę. Operuje tabu, pod fasadą dowcipu posługuje siędezaprobatą społeczną. Komizm tendencyjny zaspokaja istotne emocjonalno-motywacyjne potrzeby człowieka, pozwalając mu zdobyć uczuciowe panowanie nad otaczającą rzeczywistością. Dzięki niemu człowiek może doświadczyć uwolnienia tłumionych, wypieranych pragnień i życzeń, dowartościowania własnego „ja”.

BAW MNIE!

Simon Critchley już jakiś czas temu stał się gwiazdą brytyjskiej filozofii, ekspertem od filozofii „kontynentalnej”.Teoria humoru wszakże nie ma być zabawna. Może być za to lekka, a powinna być – przekonująca. I taka właśnie jest książka Critchleya „O humorze”1.

Autor buduje w niej własną koncepcję natury śmiechu, wprowadza do gry odmienny z natury uśmiech i – mimo wszystko – przywołuje kilka dowcipów do opowiedzenia w dobrym towarzystwie. Rozważa jego sens społeczny, typy i tematykę (humor etniczny, ludzie a zwierzęta, człowiek – maszyna itd.).

Śmiech, rzecz specyficznie ludzka, stanowi w jego opinii pewien krytyczny sposób samorozpoznania naszego bycia w świecie i drogę do jego naprawy. Od dziś obowiązuje: „Veni, vidi, risi” – przyszedłem, zobaczyłem, uśmiałem się.

Przypisy:
1 Critchley S., O humorze, Wydawnictwo Aletheia 2018.