T: Najkrótsza historia wspinania się może wyglądać tak: Idą. Doszli.Założyli. Wrócili.Czekają. Znów idą.Czy tylko w ten sposób można się w górach konfrontować ze swoimi ograniczeniami?
K: Ja nie konfrontuję się z górą, tylko z samym sobą. Z własnym strachem słabościami, odpowiedzialnością oraz ego. To po pierwsze. Po drugie – nie idę w góry, by pokonać naturę. Idę po to, by przekonać się, kim jestem, w warunkach, w których nie można już oszukiwać samego siebie. Idę w nieznane — za każdym załomem czeka coś, czego nie da się przewidzieć. Wszystkie problemy muszę rozwiązywać na bieżąco.
Emocje stanowią ważną część mojej wspinaczkowego doświadczenia. Nie przeszkadzają mi we wspinaniu się, są kompasem. Strach ostrzega, odpowiedzialność chroni, a radość z pokonywania własnych ograniczeń nadaje sens każdej wyprawie.
(…)
T: Po niektórych wyprawach, a zwłaszcza po tej, uczestnicy przedstawiali wydarzenia zupełnie inaczej niż kierownik wyprawy. Jak to możliwe, że ludzie będący w tym samym miejscu mają tak różne wersje rozwoju wydarzeń? Czy lider ma prawo do własnej interpretacji tego, co się stało, skoro członkowie wyprawy widzą je inaczej?
K: To naturalne, że ludzie zapamiętują inaczej te same wydarzenia. Każdy patrzy na świat ze swojej perspektywy: ktoś jest w bazie, ktoś działa wysoko w górze, ktoś odpowiada za logistykę, a ktoś za atak szczytowy. Każdy ma tez inne emocje, oczekiwania i odpowiedzialność. Rolą kierownika wyprawy jest zebranie tych punktów widzenia i podjęcie decyzji. Nie zawsze wszyscy będą się z nią zgadzać.
W górach każdy przeżywa swoją wyprawę. Jedne pamięta walkę o szczyt, inny trudności organizacyjne, trzeci relacje w zespole. Prawda często składa się z wielu elementów. Zadaniem kierownika wyprawy jest jednak brać odpowiedzialność za całość, a nie tylko własny fragment wydarzeń.
T: Często mówisz o odpowiedzialności zespołowej. Najwidoczniej Denis Urubko uznał, że odpowiedzialność zespołowa czasem staje się odpowiedzialnością niczyją?
K: Rozumiem, że ktoś może tak to widzieć. Ale w górach odpowiedzialność zespołowa nie oznacza, że odpowiedzialność się rozmywa. Jest wręcz przeciwnie. Każdy odpowiada za swoją decyzję, ale to kierownik wyprawy odpowiada za całość. Jeżeli działamy jako zespół, to dlatego, że decyzje jednej osoby mogą mieć konsekwencje dla wszystkich. Samotna decyzje jednego człowieka może zmusić innych do podjęcia ryzyka, którego nie wybrali.
Nie ma odpowiedzialności niczyjej, jest odpowiedzialność konkretnego lidera. W górach indywidualizm ma swoje miejsce, ale na wyprawie zespołowej trzeba przyjąć zasady całego zespołu. Wolność wspinacza kończy się tam, zaczyna się odpowiedzialność za innych wspinaczy.
***
„BEZ UNIKU. O konfrontacji z prawdą i drugim człowiekiem”
Rozdział: Góry nie wybaczają liderom.
Wywiad z Krzysztofem Wielickim – polskim wspinaczem, taternikiem, alpinistą i himalaistą. Piątym człowiek na Ziemi, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Członek blisko stuletniego stowarzyszenia The Explorers Club. Współzałożyciel Jurajskiego Klubu Wysokogórskiego. W październiku 2018 roku wraz z Reinholdem Messnerem odebrał prestiżowe wyróżnienie w dziedzinie sportu – Nagrodę Księżnej Asturii, popularnie nazywanej hiszpańskim noblem.