– W onkologii zaufanie jest warunkiem rozmowy. Bez niego trudno mówić o prawdzie, decyzjach i leczeniu. W miejscu, gdzie słowa często znaczą więcej niż leki, prawda nie jest tylko sposobem przekazywania informacji. Czy w onkologii prawda może być formą miłości? Troski, ale takiej, która nie odbiera nadziei, ale szanuje człowieka w jego najtrudniejszym doświadczeniu?
– Choć brzmi to może trochę paradoksalnie, szczerość w rozmowie z pacjentem jest wyrazem ogromnego szacunku do niego jako człowieka. Pacjent ma prawo wiedzieć, co dzieje się z jego zdrowiem i z jego życiem. Ukrywanie prawdy, nawet w dobrej wierze, bardzo często wynika z naszego własnego lęku – lęku lekarza albo lęku rodziny. Szczera rozmowa nie polega jednak na brutalnym przekazaniu diagnozy czy rokowania. Chodzi raczej o uczciwość i obecność. O to, żeby pacjent wiedział, że lekarz nie ucieka od trudnych tematów i że jest gotów przejść z nim przez bardzo trudny etap życia. Z mojego doświadczenia wynika, że pacjenci niezwykle cenią taką postawę. Nawet jeśli rozmowa dotyczy bardzo trudnych rzeczy, daje im poczucie godności i podmiotowości. Dlatego myślę, że prawda w medycynie – wypowiedziana z empatią i szacunkiem – może być w pewnym sensie formą troski o drugiego człowieka. A troska jest jedną z najbardziej ludzkich form miłości.
– W pewnym momencie rozmowy o chorobie pojawia się temat, którego większość ludzi wolałaby nie wypowiadać na głos. Śmierć w rozmowie medycznej nie jest jedynie informacją. Staje się doświadczeniem emocjonalnym, które może zmieniać sposób, w jaki pacjent widzi siebie i swoją przyszłość. Jak rozmawiać o śmierci, nie odbierając pacjentom sensu życia?
– To są jedne z najtrudniejszych rozmów w medycynie. Myślę jednak, że rozmowa o śmierci nie musi oznaczać odebrania człowiekowi sensu życia. Czasem jest wręcz odwrotnie – pozwala zobaczyć, co w życiu jest naprawdę ważne. Kiedy pacjent zaczyna rozmawiać o śmierci, bardzo często w tej rozmowie pojawiają się też inne tematy: rodzina, dzieci, niedokończone sprawy, marzenia, które jeszcze chciałby zrealizować. To są bardzo ludzkie rozmowy. Rolą lekarza nie jest wtedy zabranie pacjentowi nadziei, ale raczej pomoc w uporządkowaniu tej sytuacji. Czasem nadzieja zmienia swój charakter. Nie dotyczy już wyleczenia choroby, ale dotyczy jakości życia, czasu spędzonego z bliskimi, braku cierpienia. Z mojego doświadczenia wynika, że pacjenci bardzo często potrzebują takich rozmów, tylko nie zawsze mają odwagę je rozpocząć. Jeśli lekarz potrafi być w tej rozmowie spokojny i obecny, pacjent często odnajduje w niej pewien rodzaj wewnętrznego spokoju.
Myślę, że sens życia nie znika dlatego, że pojawia się rozmowa o śmierci. Czasem właśnie wtedy staje się jeszcze bardziej wyraźny.”
***
Rozdział „Rozmowy, których nikt nie chce prowadzić” znajdziesz się w książce poświęconej konfrontowaniu się z sobą i innymi.
Ode mnie: konfrontacja na pewno nie jest jedynym możliwym albo najlepszym sposobem na dobrą relację. Jest w życiu mnóstwo sytuacji, z których mądrze jest się wycofać. A jednak każda konfrontacja ma niezaprzeczalny walor – każdorazowo wzmacnia nasze poczucie Ja, upewnia nas w tym, kim jesteśmy, jest antidotum na poczucie dryfowania w życiu. Zajmując stanowisko, obwieszczamy światu „Taki jestem!”.