Przeglądając mój zapiski z kalendarza sprzed wielu lat, znalazłam następujące słowa: „Znalezienie czegoś jest utratą czegoś innego. Płaczę, a nawet rozpaczam po tym, co straciłam, żeby odnaleźć to, co znalazłam”.
Nie pamiętam, gdzie natrafiłam na ten cytat, bądź co mnie zainspirowało do tego, by go zapisać, ale bez wątpienia to nie przypadek, bo znalazłam go, gdy kolejny raz przygotowywałam się do zmiany miejsca zamieszkania. To niewiarygodne, ale właściwie całe moje życie może zostać opowiedziane jako katalog przeprowadzek. Czy jednak tylko moje`?
Poza przyjściem na świat to właśnie ta ostatnia przeprowadzka była najbardziej dramatyczną zmianą, jakiej doświadczyłam. Chcąc nie chcąc stanęłam przed nowymi wyborami, pojawiły się nowe możliwości. Pytanie „Kto wie, co może się zdarzyć?” intrygowało i przerażało jednocześnie. Górę wzięła jednak ciekawość.
Każde nowe miejsce – inny kraj, miasto, nowa relacja czy nowa praca, tworzy w nas nowy świat. Aby uniknąć lęków przypisanych zmianie i rozwojowi, możemy naturalnie trzymać się tego, co jest nam znane. Starając się za wszelką cenę niczego nie zmieniać, będziemy podejmować starania, by wszyscy i wszystko pozostawało w bezruchu. To jednak nie jest możliwe. W końcu życie to ruch, proces (często norymberski), transformacja. Choćbyśmy bardzo chcieli zastopować świat, jedno jest pewne: zmian nie da się zatrzymać.
To oczywiste, że wszyscy boimy się porażek. Mniej oczywiste obawy dotyczą pójścia „za daleko”. A co, jeśli nowe idee staną w sprzeczności z dobrze znanym i oswojonym trybem i zmienią nas ponownie z nauczycieli życia w uczniów? Jak trwać przy ludziach, których dobrze znamy, ba – kochamy nawet- jeśli zaczniemy się od nich bardzo różnić? A co, jeśli nowo odkryte krainy podważą hołubione przez nas przekonania, które do niedawna dawały nam poczucie stabilności i utrzymywały tuż obok ważnych dla na ludzi. Uczenie się to poszukiwanie, znajdowanie czegoś to utrata czegoś innego. Człowieku, miej odwagę uczyć się, żyć i cierpieć za to, w co wierzysz.
Im bardziej jesteśmy zadomowieni w naszym starym sposobie myślenia i naszych związkach, tym bardziej możemy się bać, że zanurzanie się w nową wiedzę zniszczy nasze przekonania i ważne relacje. Dlatego bronimy się przed pójściem naprzód, nawet sobie tego do końca nie uświadamiając. Siła takiej nieświadomej lojalności bywa przemożna. Wielu znanych mi najinteligentniejszych mężczyzn i kobiet porzuciło swoje niezależne myślenie, by chronić więź z mentorem, nauczycielem, terapeutą, współmałżonkiem, szefem czy współpracownikami. Jakby bali się, że otwarcie się na nowe idee, doświadczenia stworzy między nami a bliskimi im ludźmi przepaść tak głęboką i szeroką, że nie dadzą rady jej pokonać. Zapuszczanie się na nowe terytorium może przerażać…
Nie zrozum mnie źle, pragnienie, by szybko poczuć się lepiej, jest całkowicie naturalnym ludzkim odruchem. Szukanie ulgi, gdy czujesz się zanurzony w emocjonalnym kotle, to ledwie pierwszy krok do trafnego i precyzyjnego rozpoznania problemu oraz podjęcia decyzji, co z tym dalej robić. Jednak ostatnią rzeczą, jaką należy zrobić, jest odcięcie się od niepokoju i lęku: czy twojego, czy dotyczącego reszty świata. Jeśli istnieje jeden nadrzędny powód, dla którego nasze relacje i nasz świat są pełne chaosu, to jest nim chęć pozbywania się niepokoju tak szybko, jak to tylko jest możliwe. Błędnie bierzemy nasze i naszych przywódców, szefów zasilane lękiem zachowania za słuszne, konieczne czy prawdziwe.
Tymczasem znacznie większym wyzwaniem jest to, jak zachowujemy się na co dzień w miłości i pracy, gdy poziom lęku jest stale wysoki, a wstyd czeka za drzwiami. Taka jest ludzka kondycja. Wcale nie musimy pozwalać lękom uciszać naszego prawdziwego wewnętrznego głosu, zamykać naszych serc na innych czy powstrzymywać się przed odważnym i mądrym działaniem. W dzisiejszym świecie nic nie jest od tego ważniejsze.
Odwaga może się przejawiać na wiele różnych sposobów. Czasem oznacza poświecenie własnego życia dla czegoś ważniejszego, dla drugiego człowieka. Czasem to rezygnacja ze wszystkiego, co znałeś, wszystkich, których kochałeś, w imię czegoś większego. Ale czasem coś zupełnie innego. Czasem oznacza, że mimo bólu zaciskasz zęby i każdego dnia na nowo podejmujesz wysiłek, mozolną pracę na rzecz lepszego jutra. Myślałeś kiedyś o tym, aby zacząć wszystko od początku? Zerwać z przeszłością i stać się kimś innym?