TBlog_Sampling? Dziękuję, nie!

Jakiś czas temu usłyszałam tę historię od osoby, której chciałam przekazać informację zwrotną po warsztacie. Usłyszałam, co mi powiedziała. Zrozumiałam, czego mi nie wolno lub nie wypada. Ale na jakimś głębszym poziomie psychologicznym nie pogodziłam się z tym, że mój rozmówca nie był ciekaw, co chcę mu powiedzieć.

Bernard Ładysz – polski śpiewak operowy (bas – baryton), aktor i żołnierz – jako pierwszy polski artysta w 1959 roku został zaangażowany do partii solowej w kompletnym nagraniu opery przez wielką światową firmę fonograficzną „ Columbia“. Wystąpił wówczas obok Marii Callas w nagraniu „Łucji z Lammermooru“ pod dyrekcją Tullio Serafina. Po nagraniu ścieżki dźwiękowej zgłosili się do niego przedstawiciele producenta z prośbą o odsłuchanie nagranego materiału. Ku zaskoczeniu wszystkich Ładysz odmówił i powiedział: „Po co? Przecież wiem, jak śpiewam“.

Po raz kolejny przypomniała mi się ta historia całkiem niedawno. Zostałam zaproszona do współpracy w projekcie, który dawał mi szansę zaprezentowania swojego dorobku i podzielenia się swoim doświadczeniem. Przystąpiłam do niego z ochotą. Tym bardziej, że nowa znajomość rozpoczęła się od udziału w – nazwijmy to – konferencji. Miałam przyjemność prezentować jedną z wielu „idei wartych propagowania“. Potem były kolejne weryfikacje, m.in. sampling szkolenia, które mam prowadzić.

Sampling jest jak wersja demo gry na PC. Jak zwiastun kolejnego hitu kinowego czy degustacja nowego rodzaju sera w supermarkecie. Prezentuje to, co w oferowanym produkcie mamy najlepszego. Ma za zadanie przekonać potencjalnego klienta, że warto – spośród setek innych ofert i produktów – wybrać właśnie ten oferowany przez nas. Sampling szkolenia to sposób na poznanie firmy szkoleniowej, trenera, jego doświadczenia i znajomości tematu. Pozwala w założeniu na praktyczne sprawdzenie jego kompetencji, świadomą selekcję i wybór najlepszej oferty. Teoretycznie.

Praktycznie chodzi o coś więcej. Sampling szkolenia to nie kolejna darmowa próbka produktu, to sposób na bezpośrednie dotarcie z gotowym produktem do założonej grupy docelowej i sprawdzenie – w praktyce, czy między klientem i uczestnikami szkolenia, a firmą szkoleniową nawiąże się nić porozumienia. Teoretycznie chodzi o komunikację uczestnik – trener, wzajemne zrozumienie i sprawdzenie czy obie strony spełniają swoje wzajemne oczekiwania i są w stanie sprostać zadaniom, które pojawią się po rozpoczęciu współpracy.

Klienci mają ściśle określone wymagania dotyczące usposobienia, temperamentu i metod przeprowadzania zajęć przez trenerów, dlatego sampling jest momentem, w którym sprawdza się czy ,,zaiskrzy”. Wiedza merytoryczna u dobrego trenera potwierdzona jest odpowiednim certyfikatem, liczą się też umiejętności miękkie, takie jak panowanie nad grupą, współpraca, radzenie sobie ze stresem i problematycznymi kursantami. Sampling to jedyny moment na sprawdzenie czy do siebie pasujemy.

Miałam kiedyś Ostatnią Lalkę. Poprowadziłam tez swój Ostatni Sampling. Ponieważ nie jest to moim zdaniem najlepsza metoda. Jej wady? Wybiórczość w możliwości zaprezentowania przez trenera pełni swoich umiejętności, pewna sztuczność sytuacji, odbiegającej od tej, która powstaje na sali szkoleniowej podczas realnego szkolenia. Jak pokazuje praktyka, część bardzo dobrych trenerów w dłuższej formie czuje się najlepiej, a na czas „próbek” trudniej jest im się zmobilizować, by pokazać oceniającym skalę swoich możliwości.

 Są tacy, którzy uważają, że sampling szkolenia to strata czasu i energii zarówno dla zamawiającego szkolenie, jak i trenera. Argumenty wydają się być proste: z jednej strony jest to za mało czasu na pokazanie tego, co naprawdę istotne w danym szkoleniu i z drugiej, bezpłatność ,,próbki”, za którą później, jako za element całości i tak trzeba będzie zapłacić. Za próbowaniem przemawia jednak możliwość sprawdzenia warsztatu szkolenia i ,,spokojne sumienie”, że po praktycznej prezentacji wybraliśmy opcję najlepszą z możliwych. Bezcenna dla osoby przeprowadzającej ten proces jest także informacja zwrotna od grupy biorącej udział w samplingu, zwłaszcza, jeśli współpraca między firmą szkoleniową a Klientem nie dojdzie do skutku. To niepowtarzalna okazja, aby coś zmienić w swojej ofercie, wyciągnąć wnioski i być o krok bliżej ideału.

Wybrałam zawód publicznej ekspozycji, w którym dzień po dniu udowadniam swoim zachowaniem i postawą, kim jestem. Nie interesują od jakiegoś czasu mnie rankingi popularności. Przestałam ścigać się na liczbę dostarczonych dni szkoleniowych, odbytych sesji coachingowych. W końcu ludzie zapomną, co im powiedziałam, zapomną, kim jestem, ale nigdy nie zapomną, jak się czuli w moim towarzystwie. W to wierzę.

Zrozumiałam, co chciałeś mi powiedzieć, Maćku. Dziękuję za tę lekcję.