„Szefska pasja” – 003. Mistrz pojawia się sam

Transkrypcja odcinka – zamieniliśmy to, co zostało powiedziane w czytelny, profesjonalny i fachowo przygotowany dokument.

  • „Szefska pasja” – dla szefów z pasją i liderów, którzy chcą mieć wpływ.
  • Podcast o zarządzaniu, rozwoju i relacjach w biznesie.
  • Słuchaj w serwisach Spotify, Google Podcast i Apple Podcast.

***

Prawdziwie szczęśliwa jestem wtedy, gdy robię to, co kocham i nikt mnie do tego nie zmusza. Nie muszę udawać, że pasuje mi praca z regułami, które nie zgadzają się z moim systemem wartości. Należę akurat do tych, którzy muszą odejść, gdy widzą zagrożenie dla swoich przekonań. Wychodzenie akurat wychodzi mi spektakularnie! (..).

Dzieje się tak ze względu na jakąś silną niezależność charakteru, chęć robienia tego, co sprawia przyjemność, a nie męczy. Nie chcę, aby na mojej twarzy było widać ból, gdy wykonuję swoją pracę. Pragnę głośno o niej mówić i być słyszaną!

Szkoda życia na robienie czegoś po nic, przypadkowe rozmowy, przegiętych rozmówców. Trzeba dokładnie wiedzieć, dlaczego robi się to, co się robi. Jeżeli ja nie wiem, dlaczego robię, to co robię, to dlaczego inni mają to wiedzieć? Trudno zmotywować innych samemu nie będąc zmotywowanym.

W tej pracy, w życiu w ogóle, wszystko zaczyna się od klarowności. Trzeba mieć jasność i wgląd. Trzeba wiedzieć: dlaczego. Trzeba być świadomym. Obecnym i przytomnym.

Od dlaczego Inspirowanie ludzi zaczyna się. Dlaczego ja, dlaczego teraz, w ten a nie inny sposób. Jeśli o mnie chodzi powiem to po prostu: nic nie sprawia mi tak wielkiej radości na tym świecie, jak budzenie się każdego dnia z poczuciem, że chcę pracować i inspirować ludzi do robienia rzeczy, które ich inspirują.

 Poczucie spełnienia nie jest żadnym prawem ani przywilejem. Każdy z nas zasługuje na to, by realizować się w pracy, którą wykonuje, budzić się do życia pełnym inspiracji, wracać do domu z poczuciem, że przyczynił się do czegoś większego i ważnego. To nie jest uczucie zarezerwowane dla kilku szczęściarzy, którzy mogą z ręką na sercu powiedzieć, „kocham to, co robię”. A ja robię to co lubię i umiem. I jeszcze mi za to płacą! Jak to możliwe? Czy to dzieło przypadku?

W tym odcinku opowiem ci o tym, dlaczego warto wyciągać wnioski z doświadczenia. Dobre decyzje są wynikiem mądrości. To dobra decyzja, żeby posłuchać tego, co chcę ci powiedzieć.

***

Życie ma charakter przemijający, a cmentarze są pełne ludzi, którzy mieli coś światu do zaproponowania. Podjęli jednak złe decyzje, a ich skutki okazały się katastrofalne, obarczone czasami większym, a czasami mniejszym błędem. Myślę, że całe moje życie przygotowywałam się do robienia tego, co robię teraz, czerpania z własnych doświadczeń, dzielenia się mądrością, nie – dystrybuowania wiedzy.

Analizując własną przeszłość; najważniejsze doświadczenia, chwile, sytuacje, które nas zdefiniowały, ludzi obecnych w różnych momentach w naszym życiu, jesteśmy w stanie zrozumieć, kim jesteśmy i jakie jest nasze: dlaczego. Im bardziej konkretne są to doświadczenia, tym lepiej. Im trudniejsze, tym bardziej cenne i rozwojowe. Czyli, że im trudniej, tym lepiej. A ja nie nudziłam się w życiu… I nie jest przepis na sukces, choć moim zdaniem do sukcesu prowadzi. Tu chodzi o coś więcej. Spełnienie? Szczęście? Satysfakcję? Może sens?

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, warto, byś odkrył swoje: dlaczego, by móc swoim klientom oraz pracownikom wyjaśnić, dlaczego firma, którą tworzysz, jest wyjątkowa. Pomoże ci to zatrudnić odpowiednie osoby, które w nią wierzą, do niej pasują. Unikniesz w ten sposób błędów rekrutacyjnych. Przecież sama ciężka praca to nie wszystko. A przekonania, inaczej myśli, ubrane w słowa, motywują ludzi dużo lepiej niż pieniądze.

Jeśli jesteś pracownikiem, to znajomość twojego: dlaczego pomoże ci poczuć na nowo twoją pasję. A jeśli zdecydujesz się zmienić organizację, znajomość twojego: dlaczego będzie bezcennym narzędziem ułatwiającym znalezienie nowej pracy, firmy, do której będziesz pasować, w której odniesiesz sukces i osiągniesz spełnienie. Nie trać czasu, wszyscy mamy tyle samo czasu, różnimy się jakością jego wykorzystania.

Jeśli polityk nie potrafi wyartykułować, dlaczego tak naprawę się ubiega o posadę publiczną i mówi jedynie o tym, że chce służyć ludziom (a to klasyczny slogan w ustach każdego polityka), to skąd wyborcy mają wiedzieć na kogo głosować?

Z punktu widzenia organizacji, jeśli szef firmy nie potrafi jasno wyartykułować, dlaczego jego firma istnieje bez związku z tym, co produkuje, to jak może oczekiwać od pracowników, że będą wiedzieli, dlaczego mają przychodzić do pracy?

Manipulacje mogą wpłynąć na wynik wyborów, ale nie pomogą wybrać prawdziwego lidera. Przywódca potrzebuje zwolenników idących za nim z prawdziwego przekonania. Takich, którzy wierzą w coś większego niż jakaś jednostkowa sprawa. Żeby zaufać przesłaniu, trzeba zaufać posłannikowi.

Wszyscy potrzebujemy wiedzieć klarownie: dlaczego.

Jak znam swoje: dlaczego. Każdy z nas powinien zdobyć tę wiedzę. Przy odrobinie dyscypliny każdy lider i każda organizacja, mogą skutecznie oddziaływać na innych. Wpływu można się nauczyć. To kwestia czasu i pieniędzy. Oraz odpowiedniego przewodnika, nauczyciela. A kiedy uczeń jest gotowy, mistrz pojawia się sam.

***

Życie jest formą spędzania czasu. Ja spędzam go aktywnie. Żyję za szybko. Mówię za dużo. Zdarza mi się, że patrzę, a nie widzę, słyszę, a nie słucham, tego co się do mnie mówi.  Szkoda mi czasu na myślenie o tym, co trzeba zrobić. Z mojego punktu widzenia myślenie i działanie nie wykluczają się. Co więcej: działanie jest najlepszym sposobem zdobywania doświadczeń. Wierzę w praktykę i doświadczanie. Nieustannie podejmuję wyzwania

Mam kolegę po fachu, Maćka. Z nim jest inaczej. Zawsze obecny, a jednak trwa w ciszy, niemal w cieniu wydarzeń. Tam, gdzie ja używam tysiąca słów, on – najwyżej dwóch, trzech zdań. Kiedy ja podczas spotkania wciąż potrzebuję rozjaśnić jakieś pojęcie i wytłumaczyć swoją pogmatwaną myśl, Maciek już dawno skończył swoją wypowiedź i jasno daje wszystkim do zrozumienia, że nie zamierza do niej wracać. Co najwyżej powtarza to samo zdanie, a i tak wszyscy spijają mu z ust.

Pamiętam, jak wiele lat temu na zakończenie wspólnej pracy, zwróciłam się do niego ze zwyczajowym w naszej branży: „Mam dla ciebie informację zwrotną, czy chcesz ją usłyszeć?”. Nie odpowiedział wprost. Użył żartu, a ja tę lekcję „od życia” zapamiętałam „na całe życie”.

„Kiedyś dawno temu – wtrącił Maciek – do Bernarda Ładysza, zmarłego ostatnio polskiego bas-barytonu, który został zaangażowany do partii solowej obok Marii Callas w nagraniu opery, przyszli muzycy z niemieckiejfirmy fonograficznej. Położyli na biurku śpiewaka taśmę demo i zapytali: „Mistrzu, czy zechce pan odsłuchać nagranie?” Ładysz odpowiedział: „Po co? Przecież wiem, jak śpiewam!”

Byłam wściekła. Już nigdy Maciek nie dowie się, co chciałam mu powiedzieć. Dlaczego nie chce przyjąć tego, co tak pięknie ułożyłam sobie w myśli i prawie miałam na języku?

Zauważyłam, że Maciek najczęściej nie mówi nic. To jego ulubiona forma obecności. Przypuszczałam, że robi to specjalnie – po prostu nie chce powiedzieć. Być może wcale nie dlatego, że chce coś zamanifestować, komuś coś udowodnić. Raczej dlatego, że on po prostu jest. Czasem słucha, czasem nie słucha, nie mówi nic, najwyżej wypowiada jedno zdanie.

Podczas pracy na sali Maciek potrafi się wtopić w otoczenie. Stapia się z tłem jak liść z nurtem rzeki. Dzieje się to cicho i naturalnie, że tylko uważny obserwator potrafi dostrzec ten moment w relacji. Wielu moich kolegów nie potrafi zauważyć tego, co widzi Maciek. Czasami ja też tego nie dostrzegam, kiedy pojawia się nagły promień światła i od radości ludziom odbiera mowę.

W tej uważności na ludzi, intymności spotkania z klientem Maćkowi wystarcza jedno zdanie,
a nawet jedno słowo wypowiedziane we właściwym tempie, w odpowiednim momencie.

Mówią, że kiedy uczeń jest gotowy, mistrz pojawia się sam. Musiałam spotkać mistrzostwo Maćka, żebym mogła nauczyć się siebie i zasady naturalności, pracy bez wysiłku. Oparcia w sobie i wartościach. Bez tego jeszcze długo byłabym kimś, kto biega w poszukiwaniu straconego czasu, a wszystkie moje umiejętności służyłyby głównie uzasadnianiu tej krzątaniny. Dziś widzę to jasno, że działając krok po kroku, w odpowiednim dla siebie tempie, uzyskuje się najlepsze rezultaty.

***

Współczesne organizacje są zbyt zajęte zarządzaniem ludźmi, by dostrzec, czego im potrzeba. To nie sprawny menedżer, ale lider z krwi i kości. Ktoś, kto nie tylko dzieli obowiązki, ale także pokaże ludziom, że to oni są najcenniejszym kapitałem firmy. Autorytetu sztucznie się nie stworzy. Upominanie się o autorytet zwykle dowodzi, że go się nie posiada. Trzeba, by autorytet wypłynął z wartości moralnych i intelektualnych, wtedy tylko jest on trwałym i poważnym.

Chcesz mieć autorytet? Potrzebujesz się pogłębić, ale nie przy lampce koniaku, tylko w rozwoju. Potrzebujesz dyskusji samemu ze sobą, bo jak ktoś ze sobą rozmawia sam, to jest nadzieja, że ktoś inteligentny go wysłucha…

Rola lidera pod każdym względem przypomina rolę rodzica. Chodzi o zobowiązanie do dbania o dobrobyt naszych podopiecznych i gotowość do poświęceń dla ich dobra. Aby chcieli ponieść nasz baner po tym, jak już nas nie będzie.

Przywództwo, prawdziwe przywództwo, to nie jest twierdza dla tych, którzy siedzą na szczycie. To odpowiedzialność za wszystkich, którzy należą do grupy. Chociaż ci z wyższą rangą mają władzę, działają na większą skalę, każdy z nas jest odpowiedzialny za dbanie o siebie. Już dzisiaj musimy zacząć robić małe rzeczy dla dobra innych… po jednej naraz. Potrzebujemy liderów, którzy dadzą nam dobry powód, żeby sobie nawzajem pomagać. Niech każdy z nas będzie takim liderem, jakiego chciałby mieć.

Nie słyszałam o żadnej organizacji, która wyszła z kryzysu dzięki „menedżowaniu”, zawsze jest to zasługa dobrego przywództwa. Dobre zarzadzanie nie wystarczy, żeby organizacja przetrwała przez dłuższy czas. Menedżerowie są na pogodę. Na niepogodę potrzebni są liderzy. Bo gdy ludzie mają wspólne wartości i są cenieni, to taka organizacja przetrwa dłużej, zarówno w dobrych, jak i złych czasach.

***

Jedną z uniwersalnych prawd w życiu jest to, że każdemu z nas zdarza się od czasu do czasu ponieść porażkę. To normalna część ludzkiego doświadczenia, podobnie jak oddychanie.

Niestety, dla zbyt wielu osób doświadczenie niepowodzenia odbierane jest wysoce pejoratywnie. Samo słowo porażka nabrało ogromnego negatywnego piętna. Ludzie nie chcą skupiać się na swoich niepowodzeniach, nie chcą też, aby inni dowiedzieli się o tym, że coś im się nie udało.

Odważny to nie ten, kto się nie boi, lecz ten, kto wie, że są rzeczy ważniejsze niż strach. Nie ma większej odwagi niż przyjmowanie życia takim, jakie ono jest. Na trzeźwo. Bez udawania.

Dlaczego niektórzy ludzie uważają, że tylko walcząc, mogą cokolwiek osiągnąć, oczekując korzyści od razu, a inni kierują się zasadami, porządkiem, innymi słowy najważniejsza jest dla nich dyscyplina.

Dlaczego jeszcze inni przyjmują postawę zdobywcy, nastawiają się na sukces, istotny jest dla nich wizerunek, status i dobra materialne? A co powiedzieć o tych, którzy, mając na swoim koncie wiele sukcesów, koncentrują się na dzieleniu swoją wiedzą, opiekują się innymi, dążąc do wyrównania warunków życiowych?

Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w koncepcji znanej pod nazwą Poziomów Wartości Graves’a- stworzonej przez profesora psychologii w Union College, twórcy teorii poziomów wartości Graves’a, zwanej później „Spiral Dynamics”.

Koncepcja poziomów wartości Gravesa odpowiada na bardzo istotne pytania związane z życiem i motywami działania człowieka: dlaczego niektórzy z nas, aby osiągnąć zamierzony cel, kierują się walką, a dla innych najważniejsze jest przestrzeganie zasad i porządek? Dlaczego dla niektórych najistotniejszą rzeczą jest wizerunek i od początku nastawieni są na sukces, a inni skupiają się na dzieleniu się swoją wiedzą?

Graves przeprowadził badania z różnymi ludźmi w wielu miejscach na Ziemi. Po wielu latach powracając do nich odkrył, że osoby te, co pewien czas aktualizują poziom świadomości, przechodząc do następnego etapu swojego życia. Uruchamiając wyższy poziom świadomości zabierają ze sobą wszystkie swoje doświadczenia z poprzednich poziomów, czując, rozumiejąc i doświadczając więcej.

Świat wokół nas nieustannie się zmienia, dlatego też zdolności adaptacyjne do panujących warunków stają się kluczowe. Mamy silną potrzebę dopasowywania swoich wartości i strategii myślenia w ten sposób, by funkcjonować najkorzystniej w otaczającym nas środowisku. Wiąże się to z potrzebą dostrzeżenia i zrozumienia większej ilości rzeczy. Opierając się na swoich badaniach Graves stworzył koncepcję Poziomów, która pozwala określić, na jakim etapie znajdują się i w jakim kierunku podążają jednostki a w konsekwencji całe organizacje, a nawet społeczeństwa.

Każdy człowiek ma doświadczenia wynikające z funkcjonowania na wcześniejszych poziomach aż do obecnego, na którym się aktualnie znajduje. Jednocześnie wszystkie inne poziomy wpływają na niego poprzez kulturę, innych ludzi, media, informacje, co daje szansę na aktywację kolejnego, wyższego poziomu.

Każdy z nas funkcjonuje na wszystkich dotychczasowych poziomach, z tym, że jeden z poziomów w danym momencie dominuje. Nie można powiedzieć, że któryś z tych poziomów jest lepszy czy gorszy, kryterium jest efektywność konkretnego poziomu w danym środowisku. Teoretycznie jest możliwość przeskoczenia np. o dwa poziomy, ale ma to swoje minusy- nie posiądziemy cennej wiedzy i doświadczenia, jakie otrzymalibyśmy, funkcjonując na ominiętym etapie.

Przepływ przez każdy poziom jest procesem naturalnym. Każdy z nich ma inną motywację, światopogląd, potrzeby, lingwistykę, zachowanie, wartości czy etykę, odmienne są również czynniki, które wpływają na wejście na kolejny poziom. Jak więc wygląda struktura poziomów?

***

Pierwszym poziomem jest przetrwanie i doświadcza go każdy noworodek. Żyjąc w nim, korzystając z pomocy innych osób kieruje się pierwotnymi instynktami, potrzebuje przede wszystkim przeżyć – zaspokoić głód, pragnienie, znaleźć ciepłe miejsce, spełnić potrzeby fizjologiczne. Podobnie jak zwierzęta. Na poziomie tym funkcjonują także bezdomni, osoby starcze, po ciężkiej traumie, borykające się z ciężką chorobą, zażywające narkotyki. Na poziomie przetrwania ludzie czują potrzebę otaczania się ludźmi w bezpiecznym miejscu, by wspólnie przeżyć, co jest sygnałem do przejścia na wyższy poziom.

Osoba żyjąca w grupie, na poziomie klanu to osoba, która będzie dbać o swoją rodzinę podtrzymując gatunek. W porównaniu do wcześniejszego poziomu, na jakim się znajdowała nie jest już tak bezbronna. W swoim życiu kieruje się nakazami osób starszych, najczęściej własnych przodków. Jest posłuszna swojemu klanowi – rodzinie i zwyczajom. Na tym poziomie pojawia się myślenie magiczne, wiara w talizmany, rytuały, święte miejsca.

Jeśli dostrzeżesz ludzi wierzących w magiczne tradycje rodzinne, aniołów stróżów, przesądy lub spotkasz członka drużyny sportowej, firmy czy gangu to najprawdopodobniej funkcjonuje on na poziomie klanu. Bunt oznacza osiągnięcie kolejnego, trzeciego poziomu – Wojownika. Wojownik broni się przed dominacją innych, od razu zaspokaja swoje własne impulsy i zmysły, sprawiając sobie przyjemność. Robi to, co mu się podoba, kiedy i gdzie mu się podoba, nie zważa na nic, bo nie jest ograniczony przez konsekwencje. Utożsamia świat z dżunglą, pełną drapieżców i niebezpieczeństw. Chce dominować, być szanowany, wszystko kontrolować. Na tym poziomie znajdują się zbuntowani nastolatkowie, osoby manipulujące innymi lub biorące udział w „wyścigu szczurów”.

Zmęczenie nieustanną walką, powoduje, że Wojownik zaczyna przestrzegać zasad, co jest początkiem wejścia na kolejny poziom- Systemu.Osoba na tym poziomie sądzi, że życie jest sensowne, ma swój kierunek i z góry określony cel. Wierzy w boskie plany i przeznaczenie. Świetnie funkcjonuje w porządku hierarchicznym, jest uległa wobec autorytetów, wprowadza porządek do swojego życia, bo według niej takie działania zapewnią jej w przyszłości nagrodę (np. w niebie). Dobrze odnajduje się w świecie reguł i zasad, które zna, potrzebuje wszelkich życiowych wskazówek i kodeksów postępowania.

W pierwszym szeregu potrzeb takiej osoby znajduje się założenie rodziny, stabilność, bezpieczna praca. Ludzi na tym poziomie spotkasz w Kościele, partiach prawicowych, wojsku, firmie. Zawsze jednak z jakiejś grupy zacznie wybijać się Lider- osoba na kolejnym, piątym poziomie.

Lider jest przedsiębiorczy, nie czeka na rozwój wydarzeń tylko bierze sprawy w swoje ręce, nastawiony jest na sukces. Kieruje się własnym dobrem, tak aby zwyciężyć. Poszukuje nowych, lepszych rozwiązań, technologii, strategii działania, wierzy, że rozwój i zmiana są ze sobą nierozerwalnie połączone. Posługuje się słowami takimi jak: sukces, cel, niezależność. Szuka dostatniego życia, uczy się metodą prób i błędów. Liderzy wyróżniają się kreatywnością, elastycznością w myśleniu i działaniu, umieją zarządzać innymi ludźmi. Takie osoby znajdziesz w każdej firmie, wśród dyrektorów, managerów, przedsiębiorców. W polityce przykładem jest lewica (poziom lidera i grupy). Liderzy po pewnym czasie, gonitwie za dobrobytem, celami i osiągnięciami chcą dzielić się swoją wiedzą z innymi, wchodząc na wyższy poziom- Grupy.

Ludzie, którzy żyją na tym poziomie dzielą się z innymi swoim doświadczeniem i życiową mądrością. Chcą wspierać innych w ich działaniach, budować skuteczne systemy pozwalające sprawnie opiekować się tymi, którzy potrzebują pomocy. Motywują innych, aby zerwali z chciwością i dogmatami, promują jedność i wspólnotowość. Na poziomie Grupy następuje odnowa duchowości, zagłębiania się w swoje własne życie wewnętrzne i innych. Osoby będące na tym poziomie zakładają fundacje lub organizacje charytatywne, stają się mentorami dla innych.

Wyższy poziom – Wolna Jednostkajest etapem aktualnie niedostępnym dla większości ludzi. Na tym poziomie funkcjonowali m.in. prorocy, Jezus czy Budda.

Koncepcję tę, znając cechy charakterystyczne każdego poziomu i biorąc pod uwagę pułapki i zalety każdego z nich, można wykorzystać indywidualnie, w organizacjach, partiach politycznych czy w korporacjach. Zgodnie z tą teorią, im wyższy poziom osiągnie jednostka, tym jej praca staje się wydajniejsza, motywuje do niej inne osoby, buduje lepszą, efektywniejszą organizację, która się nieustannie rozwija. Wpływa to na jej podejście do zarządzania, z uwagą słucha innych, dzięki czemu zna potrzeby współpracowników i wie jak najskuteczniej im pomóc.

W biznesie, koncepcję tą można wykorzystać w coachingu (praca nad rozwojem zespołu), przy zarządzaniu konfliktami, można wpłynąć na kulturę organizacyjną, nawiązywać lepsze relacje międzyludzkie, udoskonalać przywództwo, ustalać strategie motywacji.

***

W tym odcinku dostałeś potężny zastrzyk wiedzy. Powstała nie w zaciszu gabinetów czy laboratoriów, ale w oparciu o obserwację życia, które jak wiadomo jest najlepszym nauczycielem.

Dobre decyzje są wynikiem mądrości. Mądrość jest wynikiem doświadczenia. Doświadczenie zaś wynikiem złych decyzji. Trzeba być tego świadomym. Wiedzieć co się wie i nieustająco pracować nad powiększeniem tej wiedzy.

Wszystkim, którzy ze swojej wady (ciekawskości) uczynili zaletę (ciekawość) chcę zapowiedzieć, by do wysłuchania kolejnego odcinka wyposażyli się w komplet chusteczek do nosa. Poleją się łzy! Zresztą dla mnie nie pierwszyzna. Każdy ma takiego nauczyciela na jakiego sobie zasłużył, dlatego życzliwie donoszę, że kolejny odcinek będzie …na zupełnie inny temat.

Wiesz co? Już tęsknię za tobą. Do następnego razu, bywaj, cześć!