„Szefska pasja” – 014. Menedżer inteligentny inaczej

  • Słuchaj w serwisach Spotify, Google Podcast i Apple Podcast.
  • „Szefska pasja” – dla szefów z pasją i liderów, którzy chcą mieć wpływ.
  • Podcast o zarządzaniu, rozwoju i relacjach w biznesie.
  • Transkrypcja odcinka – zamieniliśmy to, co zostało powiedziane w czytelny, profesjonalny i fachowo przygotowany dokument.

Dawno mnie tu nie było…. To znaczy tylko tyle, że byłam, ale w innym miejscu. I przygotowywałam nową stronę oraz 2. sezon tego podcastu.

Czas zmarnowany podobno nie istnieje we wspomnieniach. Więc nie żałuję tego, co się stało. Nie mam wyrzutów sumienia, bo nie mam sumienia.

Za to mam nadzieję, że to był dobrze wykorzystany czas, o czym pewnie wkrótce się przekonacie. Liczę na to, że niebawem będę mogła ujawnić, co się konkretnie zmieni. Bo, że zmiana nastąpi, będzie widać. Na przykład na stronie: tamarabienkowska.pl, na którą także serdecznie wszystkich zapraszam.

***

Witajcie, jaki powinien być menedżer? Logiczny czy emocjonalny? Ciepły, gorący? Może chłodny i wyważony?

Pieniądze lubią spokój, a biznes nie lubi emocji. Czy jednak słusznie? W końcu trudno jest się w życiu od nich odciąć. Od emocji – bo o nich tutaj mowa. Menedżerowie i liderzy też nie są od nich wolni i podejmują decyzje, kiedy są w określonej dyspozycji emocjonalnej.  Decyzje bywają przez to lepsze i gorsze.

Mówi się, że emocje wyewoluowały po to, byśmy mogli szybko i bez zastanowienia podejmować decyzje w sytuacjach, w których nie ma czasu na namysł. Bo kiedy zawodzi rozum, emocje mogą pomóc w podejmowaniu decyzji. Tak myślę.

Myślę też, że jeżeli organizacja ma osiągnąć sukces, każdy zespół w organizacji musi osiągać sukces, a wszystkie zespoły muszą współpracować i pomagać sobie nawzajem. A jeżeli zespół ma odnieść sukces, jego członkowie powinni być ludźmi sukcesu oraz współpracować i pomagać sobie nawzajem.  Ma to sens? Moim zdaniem ma.

Z faktu, że coś się robi, nie wynika, że robi się dobrze.

Dziś będzie o inteligencji menedżera inaczej. A może raczej: o innej inteligencji menedżera?

***

Jak powiedział kiedyś amerykański psycholog i publicysta naukowy Daniel Goleman, „sukces w życiu zależy nie tylko od intelektu, lecz także od umiejętności kierowania emocjami”.

Golemen tę zdolność, która pozwala kierować emocjami określił mianem „odmiennego rodzaju mądrości”. Jego zdaniem – obejmuje ona zdolność do motywowania się i wytrwałość w dążeniu do celu, mimo że świat lubi rzucać nam kłody pod nogi.

Jeśli wierzyć jego kultowej publikacji, człowiek inteligentny emocjonalnie potrafi odłożyć w czasie zaspokajanie prymitywnych popędów, potrafi regulować swój nastrój, wczuwać się w nastroje innych osób i patrzeć w przyszłość z optymizmem.  Wygląda na to, że w tych trudnych czasach potrzeba nam właśnie takiej inteligencji. Tylko skąd ją wziąć?

Od jakiegoś czasu wiadomo, że wysokie IQ nie stanowi gwarancji sukcesu, prestiżu czy życiowego zadowolenia. A mimo to nasze szkoły i kultura nadal kładą nacisk na kompetencje akademickie, pamięć i jej procesy: zapamiętywanie, przechowywanie i odtwarzanie – ignorując kompletnie inteligencję emocjonalną.

Innymi słowy szkoła uczy i rozwija IQ, a tymczasem świat potrzebuje EQ! Więcej: ludzie go potrzebują!! Wyrażania emocji, podobnie jak aktorstwa, człowiek uczy się przez całe życie.

Jak to działa?

Ludzie z dużymi umiejętnościami emocjonalnymi, którzy są świadomi swoich uczuć i potrafią je kontrolować, potrafią także odczytać uczucia innych i efektywnie nimi zarządzać. Emocje są jak dzikie konie i potrzeba wielkiej mądrości, by je okiełznać. Takie osoby są przeważnie bardziej zadowolone z tego, jak żyją, są też bardziej wydajne, produktywne.

Osoby, które nie posiadają takiej kontroli nad swoimi emocjami, nie są przygotowane, żeby sobie poradzić z nieustająco zmieniającą się rzeczywistością, czyli z życiem.  Częśto odczuwają gorszy nastrój i coraz trudniej jest im poradzić sobie z tym, co się wokół nich wyprawia i z nimi samymi. Różnicę da się dostrzec gołym okiem.

Nie ma przywództwa bez inteligencji emocjonalnej – tak sugeruje Goleman, dodając na pocieszenie, że tej kompetencji osobistej można się nauczyć. A nie mówiłam??

***

Każdy z nas staje od czasu do czasu w obliczu trosk i problemów dużych, i małych, które wcześniej czy później trzeba rozwiązać.

Wszystkie problemy tego świata można podzielić na dwie kategorie, zależnie od tego czy są one bardziej racjonalne czy też bardziej emocjonalne.

Racjonalne problemy lub niepokoje pochodzą ze „świata faktów”. Są to problemy  techniczne, zawodowe oraz inne podobne, wymierne problemy. Można je opisać, zobaczyć, zmierzyć.

Problemy emocjonalne należą do „świata emocji” i są związane ze współpracą, komunikacją, postawą, motywacją, zaufaniem oraz innymi elementami życia społecznego. Nie można ich zobaczyć, a tym bardziej zrozumieć. Tak jest z miłością: generalnie się ją przeżywa.

Problemy w świecie faktów są przeważnie najłatwiejsze do rozwiązania.  Mogą być one rozwiązywane poprzez logiczne metody, doświadczenie, fachową wiedzę oraz sensowne argumenty – innymi słowy poprzez użycie „mózgu” – naszego intelektu.

Problemy znajdujące się w świecie emocji rozwiązać trudniej. Trudniej je zauważyć. Dlatego pewnie rozwiązanie problemów pochodzących ze świata emocji zabiera wszystkim więcej czasu niż rozwiązywanie tych ze świata faktów.

I to właśnie nierozwiązane problemy pochodzące ze świata emocji są najważniejszymi czynnikami, które ograniczają wzrost i rozwój, zespołów, organizacji oraz ich pracowników. 

Czy można się nauczyć rozwiązywania problemów „serca”. Niewielu z nas posiada jakiekolwiek wykształcenie w dziedzinie zrozumienia ludzkiego umysłu, czyli naszych emocji oraz rozumowania. Nikt nas nie nauczył, jak powinniśmy rozwiązywać problemy „serca”.

Nie posiadamy wystarczającej wiedzy na temat, jak inspirować oraz motywować samych siebie i innych, jak się porozumiewać, aby zrozumieć się nawzajem, jak rozwiązywać konflikty i napięte sytuacje, jak wzbudzać entuzjazm, osiągać zadowolenie zawodowe, okazywać dumę, tolerancję i elastyczność oraz jak rozwinąć w sobie poczucie odpowiedzialności i stworzyć ducha pracy zespołowej.

Bo tego nie można nauczyć się w szkole. Do tego potrzebny jest wgląd, czyli świadomość. Oraz intuicja.

***

„Miejcie odwagę kierować się sercem i intuicją”, powiedział Steve Jobs do studentów Uniwersytetu Stanforda. „Postrzegam intuicję jako mechanizm, który wspiera proces podejmowania przez nas decyzji. Komunikuje się on z nami poprzez emocje: uważaj na to, podążaj za tym” – dodał.

Myśleliście, dlaczego jedni podejmują trafne decyzje w życiu prywatnym, zawodowym i osiągają sukces, a inni popełniają błąd za błędem, za co przychodzi im słono płacić?

Wielu przedsiębiorców, liderów i menedżerów upatruje źródła swoich sukcesów w intuicji. Intuicję buduje się na bazie kumulowanych przez lata doświadczeń. Dzięki niej wytrawni menedżerowie potrafią bardzo szybko rozpoznać sytuację i podjąć trafną decyzję.

Wielu menedżerom trudno się przyznać, że zaufali swojej intuicji. Wydaje im się, że mogliby wtedy stracić na wiarygodności, może nawet się ośmieszyć. Może wynika to z przekonania, że decyzje powinny być podejmowane w sposób chłodny, wyważony, wykalkulowany, a emocje w tym procesie mogą tylko namieszać? Dziś wiadomo, że tak jak kawa nie wyklucza picia herbaty, tak emocje nie kłócą się z rozsądkiem.

Z intuicji menedżerowie najczęściej korzystają w sytuacjach niepewnych, gdy brakuje danych i faktów, które są potrzebne do podjęcia decyzji. Kiedy nie można się odwołać do wcześniejszych precedensów, bo ich albo nie ma, albo jest niewiele. Wypisz, wymaluj – współczesność. Złożona, zmienna, nieprzewidywalna. W takich warunkach intuicja bardzo pomaga nie wypaść za burtę. Choć opieranie się tylko na niej może sprawić, że łódka wywróci się do góry dnem.

Ocenia się, że kobiety są bardziej podatne jest na emocje. Intuicyjnym wyborom kobiet często zarzuca się, że ich decyzje nie opierają się na racjonalnych przesłankach, analizie dostępnych danych, szacunkach i kalkulacjach.

Jednocześnie to samo zachowanie kobiety i mężczyzny jest odbierane inaczej. Wybuch złości menedżerki oznacza tylko tyle, że nie radzi sobie z emocjami, a może nawet jest histeryczką. O menedżerze, który krzyknie na pracownika czy walnie pięścią w stół, mówi się za to, że ma trudny charakter, preferuje twardy styl zarządzania.

***

Rzeczywiście u kobiet łatwiej niż u mężczyzn wzbudzić emocje. Żadne z dostępnych badań nie potwierdzają jednak, że emocje wpływają na sposób podejmowania decyzji. Krótko mówiąc: decyzje kobiet nie są gorsze jakościowo. I tego będę się trzymać!

Nieustająca wątpliwość: czy opłaca się okazywać emocje w pracy? Czy menedżer powinien je okazywać, czy raczej będzie to uznane za brak profesjonalizmu?

Kadra menedżerska zaczyna coraz lepiej rozumieć, że dobre relacje między pracownikami a przełożonymi przekładają się nie tylko na atmosferę w zespole, lecz także na lepszą jakość pracy. Relacja ta powinna opierać się na zaufaniu. Trudno się zdobyć na zaufanie do szefa pracownikowi, jeśli widzi, że jego zwierzchnik ukrywa swoje emocje, których de facto ukryć się nie da.

Zwłaszcza młode pokolenie, które dopiero wchodzi na rynek pracy, oczekuje, żeby szef w odpowiedni sposób wyrażał emocje, nawet czasem podzielił się swoim życiem prywatnym. Po prostu był „ludzkim panem”.

Z moich doświadczeń wynika poza tym, osoby o wysokiej inteligencji emocjonalnej zazwyczaj są w pełni świadome swoich uczuć i odczuć. Umieją panować nad emocjami, znają swoją wartość i wiedzą, nad jakimi obszarami swojej osobowości muszą jeszcze pracować. Są gotowe na zmianę.

Odznaczaja się również wysoką samokontrolą, empatią i asertywnością.

Dzięki tym cechom jest menedżerowie potrafią dobrze zarządzać zespołem, osiągnąć ponadprzeciętne sukcesy. To ludzie, który lubią wyzwania, ale ważniejszy są dla nich sukcesy całego zespołu niż pochwała własnych działań.

***

Kilka lat temu Assessment Systems Polska poddało analizie za pomocą Metody Hogana osobowość ponad 3500 polskich menedżerów obu płci w średnich i dużych firmach. Badano ich inteligencję emocjonalną, czyli ich zdolności do podejmowania trafnych decyzji, efektywnych kontaktów z innymi czy skuteczności rozwiązywania problemów.

Były to osoby wykształcone, o wysokich kwalifikacjach zawodowych, podobnych kompetencjach, skupione na karierze zawodowej i obracające się w podobnych kręgach.

Przy badaniach nad inteligencją emocjonalną skupiono się na takich cechach osobowości jak: samoświadomość, samokontrola, motywacja, umiejętności społeczne i empatia. Dane z opracowania wynikającego z tego raportu są naprawdę zaskakujące.

Największą różnicę zauważono przy wynikach dotyczących motywacji.Mediana wyników badania pokazuje, że mężczyźni przywiązują znacznie wyższą uwagę do motywatorów niż kobiety. Mężczyźni na skali motywacji plasują się w 58 percentylu, a kobiety w 46 percentylu. Różnica wynosi aż 12 punktów! Wygląda na to, że badania inteligencji emocjonalnej za pomocą kwestionariuszy Hogana wykazują, że mężczyźni odznaczają się wyższą inteligencją emocjonalną niż kobiety…J

Nie cieszcie się przedwcześnie, bo bezpośredni wpływ na wyniki mogą mieć osobiste motywatory, które kierują nami w życiu osobistym jak i zawodowym. Na wyniki wpływ mogą mieć również role społeczne, które narzucane są kobietom.

Na czynniki motywujące wpływa też wewnętrzny system wartości – nasze głębokie, ukryte „ja”. Mediana wyników badania pokazuje, że mężczyźni większą uwagę przywiązują do sfery finansowej (ok. 18 punktów różnicy), a także statusu, osiągnięć i posiadania wpływu w otoczeniu zawodowym, za którą odpowiada skala władzy (ok. 15 punktów różnicy). Ti nie mam zdziwienia.

Rozpoznawalność – pragnienie uwagi i pochwał, czyli jeden z głównych motywatorów u mężczyzn jest na 68 percentylu, a u kobiet na 59 percentylu. Mężczyźni są jednak próżni, prawda?

Kobiety zaś są wyżej na skali tradycji odpowiadającej za działania zgodne z obwiązującymi zasadami czy regulaminem oraz za osobiste przekonania i poczucie obowiązku (mężczyźni są ok. 49 percentyla, a kobiety ok. 55 percentyla).

Kobiety przywiązują także większą uwagę do wyglądu przedmiotów i mają bardziej intuicyjny niż mężczyźni styl podejmowania decyzji, dlatego na skali estetyki są w okolicach 60 percentyla, a mężczyźni ok. 48 percentyla.

U kobiet dominują tzw. motywatory społeczne. Na skali altruizmu kobiety są na poziomie 50 percentyla, a mężczyźni w okolicy 44 percentyla, co powoduje u kobiet wyższą wrażliwość emocjonalną.

***

Inteligencja emocjonalna to koncepcja, którą wypada znać.

Socjologowie i psychologowie dowiedli, że menedżerowie i liderzy odznaczający się wybitną inteligencją emocjonalną, a więc mający wysoki współczynnik EQ o wiele lepiej radzą sobie z zarządzaniem i przywództwem niż ich koledzy o przeciętnym lub niskim EQ.

Odkryli też, że ludzie z dużym ilorazem EQ odnoszą większe sukcesy w życiu zawodowym, budują silniejsze więzi z innymi, są zdrowsi, ponieważ lepiej panują nad stresem, motywują siebie i innych do kolejnych osiągnięć oraz ufają innym i wzbudzają zaufanie. A inteligencją mierzona za pomocą tradycyjnych testów IQ nie ma żadnego wpływu na sukces w zarządzaniu.

W świecie faktów radzimy sobie przez czytanie „wierszy”, tj. używając „mózgu”. W świecie emocji powinno się także umieć czytać „między wierszami”, tj. używając  „serca”.   

Kiedy jedziemyw „ruchu drogowym” w swojej podróży przez życie –  wskazane jest uzyskanie „prawa jazdy” do obu światów: faktów oraz emocji.  Żeby dobrze się czuć i mieć dobre stosunki z innymi, musimy zapoznać się z obowiązującymi w świecie emocji „przepisami”  ruchu drogowego.

Musimy nauczyć się jak rozwiązywać problemy płynące z umysłu i serca. Musimy rozumieć siebie i odpowiedzieć na takie pytania jak: Dlaczego jestem taką a nie inną osobą?  Dlaczego robię to, co robię?  W jaki sposób mogę poprawić własne samopoczucie oraz współżycie z innymi?

Inteligencja Emocjonalna jest dobrym sposobem myślenia o ludzkich umiejętnościach, poruszania się w świecie uczuć.

***

Inteligencja Emocjonalna zawiera zbiór umiejętności, które w dużym stopniu decydują o sukcesie życiowym.  Poprzez słowo „sukces”, rozumiemy nie tylko ten związany z karierą, statusem lub zamożnością. Także poziom zadowolenia z siebie oraz relacji międzyludzkich, które składają się na radość z jakości życia.

Pozwólmy sobie na krotką zabawę.  Za chwile usłyszysz kilka zdań niedokończonych. Przyporządkuj każdemu stwierdzeniu od jednego do dziesięciu punktów, gdzie 10 oznacza, że zgadzasz się z nim całkowicie. Pamiętaj, że jeżeli chcesz otrzymać wiarygodny wynik, musisz być uczciwy.

  1. W sytuacjach stresowych znajduje sposoby, by się rozluźnić…
  2. Gdy padam ofiarą werbalnego ataku, potrafię zachować spokój…
  3. Bez trudu rozpoznaję u siebie zmiany nastroju…
  4. Łatwo odzyskuję równowagę po poważnych kryzysach…
  5. Mam umiejętności interpersonalne takie jak: słuchanie doradzanie i motywowanie innych…
  6. Łatwo mi przychodzi okazywanie empatii innym…
  7. Wiem, kiedy innym jest źle lub gdy są zdenerwowani…
  8. Nawet gdy pracuję nad nudnym projektem, potrafię z siebie wykrzesać entuzjazm…
  9. Często po prostu wiem, co myśli inna osoba…
  10. Gdy rozmawiam z samym sobą, używam argumentów pozytywnych, a nie negatywnych..

Tylko 10 zdań. Wynik powyżej 85 punktów oznacza, że Twoja inteligencja emocjonalna jest wysoka. Wynik powyżej 75 punktów, że jesteś na najlepszej drodze do wypracowania wysokiej inteligencji emocjonalnej.

Domyślacie się zapewne, że w ten sam sposób,w jaki można omawiać EQ jednostki, możemy też omawiać EQ zespołu oraz organizacji.

Zespół, który odnosi sukces posiada wysoki EQ Zespołu. Panuje w nim kultura współpracy. Współpraca istnieje w zespole w momencie, gdy wszyscy w zespole mogą, tj. posiadają umiejętności i wiedzę, które prowadzą do sukcesu, chcą , tj. współpracują i dają z siebie wszystko jako jednostki i członkowie zespołu, są uprawnieni, tj. są upoważnieni do brania odpowiedzialności i podejmowania inicjatywy. Zespół z wysokim EQ jest zespołem „my”.  Wszyscy czują się odpowiedzialni za jego wyniki.  Wszyscy pracują w interesie swoim i wspólnym.

Zespół z niskim EQ jest zespołem „ja”. W zespole „ja”, wszyscy są zaabsorbowani jedną najważniejszą sprawą – samym sobą.  Interesy jednostki są ważniejsze od interesów zespołu. Członkowie zespołu często działają lub pracują przeciw sobie.

A Ty jakim zespołem zarządzasz?

***

Kiedy łączą się dwie organizacje to zwykle z powodów biznesowych: żeby osiągnąć przewagę konkurencyjną, wykorzystać lepiej efekt synergii.

Przed fuzją bardzo dużo czasu i energii wykorzystuje się zwykle na łączenie systemów, działów i poszczególnych funkcji. Ogromne pieniądze pochłaniają usługi doradców zorientowanych na szukanie najlepszych rozwiązań – w świecie faktów.

W najdrobniejszych szczegółach analizuje się techniczne konsekwencje połączenia organizacji. Konsultanci do spraw it szukają najlepszych rozwiązań by zaprojektować idealne systemy komputerowe. Architekci tworzą projekty przebudowy budynków i zmian wyposażenia biur. Racjonalizuje się pracę fabryk. Audytorzy pracują nad najlepszymi rozwiązaniami finansowymi dotyczącymi przychodów iwydatków. Prawnicy skrupulatnie śledzą najmniejsze szczegóły i niuanse prawnych aspektów fuzji.

Wszystko się łączy… niemal wszystko. Zapomina się jedynie „połączyć ludzi”. W momencie łączenia się dwóch organizacji, często nie uwzględnia się aspektów ludzkich, tj. reakcji pracowników na tak ogromną zmianę. Taka organizacja okazuje swoją niską EQ. Organizacja nie jest inteligentna emocjonalnie.

Często dwie połączone organizacje, które kiedyś działając odrębnie były rentowne, zaczynają przynosić straty. W przeważającej liczbie fuzji rezultaty są znacznie gorsze od oczekiwanych. Przyczyny takiej sytuacji leżą przede wszystkim w nieznajomości zasad funkcjonowania świata emocji przez decydentów.

W tym odcinku „Szefskiej pasji” próbowałam udowodnić, że można temu zapobiec. Jeżeli chcemy wydobyć z siebie i innych wszystko co najlepsze – w domu i pracy – potrzebujemy czegoś więcej niż ilorazu inteligencji (IQ), wykorzystywanego w szkole do oszacowania naszych możliwości.

Może warto w obronie pięknego słowa „inteligencja” ukuć jakiś neologizm, na przykład „emolgencja” (od połączenia emocji i inteligencji).

W końcu mamy inteligencję techniczną, społeczną, a nawet seksualną i sztuczną, to czemu nie polityczną? Że brzmi to jak nowomowa? Jak „inteligentny inaczej”?

Świat potrzebuje innego rodzaju inteligencji. Albo menedżerów inteligentnych inaczej.

To był zaszczyt móc gościć Was w tym odcinku.