„Szefska pasja” – 001. Droga do zarządzania

  • Słuchaj w serwisach Spotify, Google Podcast i Apple Podcast.
  • „Szefska pasja” – dla szefów z pasją i liderów, którzy chcą mieć wpływ.
  • Podcast o zarządzaniu, rozwoju i relacjach w biznesie.
  • Transkrypcja odcinka – zamieniliśmy to, co zostało powiedziane w czytelny, profesjonalny i fachowo przygotowany dokument.

***

Ludzie zostają szefami z wielu powodów. Często dla władzy, czasami dla pieniędzy. Albo innych, sobie wiadomych, celów.

Zwykle – w drodze awansu. Wystarczy na przykład, żeby przyszły menedżer otrzymał od szefa pozytywną ocenę wyników swojej pracy na dotychczasowym stanowisku. Czasami wystarczy, by sam siebie sobie wyobraził w roli szefa. I marzenia się spełniają. Proste.

Chcę w tym miejscu podziękować wszystkim menedżerom, których miałam okazję spotkać i obserwować w swojej pracy. Niektórzy z nich mieli fantastyczne umiejętności, inni kompletnie nie znali się na swoim fachu (dotyczy to także moich szefów, choć nie wszystkich), niektórzy często nawet nie mieli poczucia obciachu, że robią to, co robią. Ale przez to ja nauczyłam się czegoś od każdego z nich. Dzięki Panowie! Mówię: Panowie”, bo jakoś nie miałam szczęścia do kobiet na zarządczych stanowiskach. Żałuję.

Czyżby dlatego, że w biznesie cenimy męską „twardość”, zapominając, że kobieca „twardość”, bardziej niż męska przypomina stal. Przez co jest również szlachetna. O tym po tym, przy innej okazji.

Marzę, by doczekać czasów, kiedy wszyscy (i kobiety, i mężczyźni) będą szanowani i doceniani, kiedy będziemy wykorzystywać niepowtarzalne kobiece zalety: przypomnę niedowiarkom, że panie lepiej improwizują, są bardziej zorganizowane, łatwiej nawiązują kontakty. Jednym słowem: kobiety i mężczyźni różnią się, przy czym kobiety bardziej! Chciałoby się powiedzieć: kobiety na stanowiska. Bo przywództwo jest kobietą!

Dziękuję też wszystkim moim studentom studiów podyplomowych – wielu to menedżerowie na eksponowanych stanowiskach zarządczych. Decydują o losach firm i ludzi, których te firmy zatrudniają. Poruszają się w nowym dla nich i często złożonym środowisku władzy, zarządzają ludźmi, projektami, finansami. Koordynują i przewodzą. Kochani: byliście i wciąż jesteście dla mnie źródłem radości i doświadczeń. „Jestem silna waszą siłą i mądra waszą mądrością”, że zacytuję klasyka. Nie byłoby mnie w tym miejscy, gdyby nie nasze wspólne doświadczenia.

Jestem też pełna szacunku dla moich klientów – aspirujących menedżerów, którym przez te lata towarzyszyłam w rozwoju. Ogromnie doceniam wasz głód wiedzy, podziwiam determinację, by osiągnąć pożądane rezultaty „wspólnie z ludźmi”, a nie „poprzez ludzi”. Zawsze tak było i tak pewnie będzie: mózg to mój drugi ulubiony organ!

***

Podsumowanie tysięcy słów wymienionych w setkach rozmów i dziesiątków spędzonych razem godzin podczas wielu sesji indywidualnych i zespołowych, jest praktycznie niemożliwe.

Gdyby jednak ktoś mnie do tego zmusił, powiedziałabym, że rady, które tu przedstawiam koncentrują się wokół dwóch powiązanych ze sobą komunikatów: 1/ podejmuj przemyślane działania i 2/ zawsze trzymaj klasę. „Noblesse oblige”, czyli jak mówią: szlachectwo zobowiązuje. Nigdy nie będziesz tego żałował. Bo szef to zawód, ale też hobby, które czasami zabiera się ze sobą do domu.

Tak właśnie powstała „Szefska pasja”. Zrodziła ją niezgoda na bylejakość. W życiu i biznesie. Potrzeba zasiania twórczego fermentu wokół przywództwa w organizacjach. Nie chcę informować, raczej zachęcać do samodzielnego myślenia. I brania odpowiedzialności.

Dosyć mamy Nikiforów w dziedzinach pozaartystycznych! Każdy ma prawo do błędu. Ale nie wolno mu się mylić. Popełnianie tych samych błędów jest bezrefleksyjne, głupie po prostu.

Czasami okazja puka do drzwi. A czasami wali pięściami. Wystarczy tylko otworzyć i wpuścić ją do środka. „Szefska pasja” jest taką okazją pukającą do drzwi…  puk, puk… Czy ktoś tam jest? Czy się słyszymy??

***

Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, los sprawił, że sama stałam się autorytetem.

A przynajmniej zaczęłam dążyć do osobistego mistrzostwa. W tym odcinku opowiem ci, kim jestem. I dlaczego robię to, co robię. Jaki był mój pierwszy raz.

Na początku było słowo. A właściwie wiele słów. Powiem ci skąd się wzięłam.

W publicznym radiu od wielu lat istnieje obowiązek posiadania kart mikrofonowych. Małe karteczki okupione wielkim stresem. Pozwalają dbać o wysoki poziom przygotowywanych programów oraz sposób ich prezentowania.

Lublin, rozgłośnia polskiego radia, studio S-2, egzamin na kartę mikrofonową.

W polskim radiu każdy dziennikarz, prezenter zobowiązany był (i nadal jest) przynajmniej raz stanąć przed wysoką komisją przyznającą uprawnienia do prowadzenia programów na żywo. W komisji zwykle zasiadają wybitni dziennikarze, specjaliści od emisji głosu i logopedii. Ich decyzja może przesądzić o tym, czy przyszli adepci pracy „za sitem” będą mówić własnym głosem, głosem tych, którzy mogą im go użyczyć, czy też sami będą głosem do wynajęcia.

Rudowłosa dziewczyna o ślicznych zielonych oczach nadzwyczaj sprawnie radzi sobie z przewidzianymi podczas egzaminu zadaniami. Określają one jej poprawność językową, parametry głosu i artykulację. Swobodnie radzi sobie z lekturą skomplikowanego tekstu, lekko podaje próbkę spontanicznej wypowiedzi na dowolny temat. W efekcie otrzymuje najwyższe uprawnienia, które dają jej prawo prowadzenia w radiu programów na żywo. Jest w elitarnej grupie wyzwolonych dziennikarzy, którzy mogą tworzyć „magię radia”.

Po zakończeniu tego swoistego sprawdzianu umiejętności zawodowych, rudzielec, o którym tu opowiadam, słyszy kuluarową rozmowę dwóch wysoko postawionych dygnitarzy. Jeden z nich, nazwijmy go panem Bogusławem, w środowisku okrzyknięty „złotą głową i złotymi rękami Polskiego Radia”, pełni obowiązki przewodniczącego komisji karty mikrofonowej. „Dajcie mi tę dziewczynę do Warszawy, a zrobię z niej pierwszy głos w Polsce” – pada deklaracja z jego ust na korytarzu rozgłośni polskiego radia. Wielu kolegów może tylko o podobnym zaszczycie pomarzyć…

***

To ja jestem tą dziewczyną. Po zdanym egzaminie jeszcze przez siedem kolejnych lat pracowałam w Polskim Radiu w Lublinie. Najpierw jako spiker, potem prezenter (fighter antenowy), w końcu wydawca serwisów informacyjnych. Nauczyłam się wtedy, że każdą strzelbę trzeba traktować jak nabitą, a każdy mikrofon, jak włączony.

Natura jednak nie znosi próżni. Aby podtrzymać życie, natura stara się odnaleźć równowagę, wszędzie tam, gdzie tylko to jest możliwe. Gdy życie jest niszczone, na przykład w pożarze lasu, przyroda zastępuje je nowym życiem. W każdym ekosystemie istnieje łańcuch pokarmowy, gdzie każde zwierzę jest jednym ze sposobów utrzymywania równowagi w przyrodzie.

Po nieoczekiwanej zmianie sytuacji osobistej przyjechałam do Warszawy i tu przepracowałam sześć kolejnych lat w radiowej Trójce w okresie jej największej świetności.

Po zakończeniu pracy długo nie mogłam uwierzyć w życie pozaradiowe. Marzyłam wówczas, żeby na mojej tablicy nagrobnej pojawił się napis z Leśmiana: „bo to był, głos i tylko głos, i nic nie było oprócz głosu”. Skończona radiotka!

Z tego, co się w Polsce słucha, wieje grozą. Czy to wystąpienie publiczne czy homilia, czy też referat wybitnego naukowca, w ośmiu na dziesięć przypadkach trudno wysłuchać tego do końca. Język i cierpliwość odbiorców są gwałcone na dziesiątki różnych sposobów.

A ja mam głos. I nie zawaham się go teraz użyć. Znam też znaczenie słów, potrafię przewidzieć konsekwencje tego, co mówię. Potrafię też inteligentnie milczeć, używam niedopowiedzeń i robię to coraz częściej.

***

W tym odcinku zrobię wszystko, by cię najsampierw zniechęcić to pracy w nowej roli. Bo czy nie może zostać, jak jest? Po co w ogóle to szefowanie? Myślałeś kiedyś o tym?

Zaproponowano ci stanowisko menedżera prawdopodobnie dlatego, że osiągałeś bardzo dobre wyniki. Brawo! Wykonywałeś zadania sprawnie i terminowo. Super!! Rozwijałeś techniczne i profesjonalne umiejętności, niezbędne do odnoszenia sukcesów. Great!!!

Teraz poproszono cię o odegranie nowej roli. I co z tego dziś masz? Pusty dom i zmartwioną czymś twarz?Podwładni zasypują cię pytaniami, szef na ostatnią chwilę zleca ci ważną prezentację albo nie daj boże- trzeba na gwałt członkom zarządu przedstawić przekonujące uzasadnienie biznesowe.

Musisz wiedzieć, że rzeczy nie dzieją się same przez się. Potrzebujesz nowych umiejętności: zawodowych i osobistych.

Ten podcast jest o zarządzaniu, rozwoju i relacjach w biznesie. To z mojego punktu widzenia materiał idealny dla ciebie, przy założeniu, że jesteś osobą ambitną i zależy ci, by osiągnąć większą skuteczność i wydajność, lepiej inspirować podwładnych. Możesz tego nie chcieć, ale wtedy nigdy nie dowiesz się, co potrafisz.

Chętnie pomogę ci w opanowaniu umiejętności niezbędnych do skutecznego zarządzania. Przyda się to wszystkim: zarówno nowicjuszom, jak i wypalonym rutyniarzom, weteranom na kierowniczych stanowiskach. Każdemu, kto jest lub chce być szefem.

Ale z drugiej strony: czy na pewno „każdemu”? Przecież, jak uczyła mnie moja babcia: „kruk sokoła nie urodzi”…Bo też zarządzanie – powiedźmy sobie wprost – nie jest zajęciem dla każdego.

To prawda, że nikt nie rodzi się gotów, do bycia szefem, staje się nim wskutek życiowych i zawodowych doświadczeń. Czasami trwa to długo, czasami krócej. Nie mogłabym uprawiać tego zawodu, który wykonuję, gdybym nie wierzyła, że twarde rezultaty zależą od miękkich kompetencji. Że twarde jest miękkie. Przecież szefów nie sieją!

Każdy, kto tak jak ja, ma dłuższe doświadczenie zawodowe, był zapewne świadkiem takiej sytuacji, kiedy awans na stanowisko menedżerskie okazał się pomyłką. A awansowana osoba prosiła, by mogła wrócić na uprzednio zajmowane stanowisko. Nie zdarza się zbyt powszechnie, ale na szczęście się zdarza.

W takich sytuacjach przychodzi mi na myśl powiedzenie: „uważaj, czego sobie życzysz, ponieważ życzenia mogą się spełnić”. Nie ironizuję, raczej jestem przerażona tym, że w wielu firmach jedyną możliwością awansu jest objęcie funkcji kierowniczej. Awans pionowy, kariera pucybuta (bez urazy) rzec by można. Jak to mówią: od zera do milionera?

I tak oto najlepszy pracownik staje się szefem. Czy to źle? To zależy, na przykład od tego, jak szybko ktoś taki nauczy się poruszać w nowym i złożonym środowisku pracy, żeby następnie pomagać innym w dawaniu z siebie wszystkiego. Jak szybko się uczy i jakie rezultaty osiąga.

***

Kiedy w końcu zostaniesz menedżerem zmiany nie ograniczą się tylko do nazwy i stanowiska czy zakresu obowiązków. Obejmą również twoje pojęcie o pracy i twoją tożsamość. Zarządzanie jako zajęcie może dalece odbiegać od tego, co robiłeś wcześniej, a umiejętności, które dotychczas pozwalały ci odnosić sukcesy, teraz mogą się okazać nieprzydatne dla dalszych postępów w karierze.
I będziesz usiał szybciutko zrozumieć na czym polega twoja nowa rola menedżera i lidera. I przygotować się na zmiany oraz nieuchronny stres, które mogą towarzyszyć temu jakże pięknemu okresowi.

Chcę stanowczo podkreślić: pracownik, który świetnie sobie radzi na podrzędnym stanowisku, niekoniecznie będzie dobrym menedżerem, nawet jeśli odnosi wielkie sukcesy w swojej dotychczasowej pracy. Kompetencje szefa różnią się od kompetencji najlepszego wykonawcy zadania, czyli, pracownika. Pod wieloma względami różnica jest taka sama, jak różnica między rzemieślnikiem a artystą.

Pracownik zwyczajowo musi się koncentrować na wąskim obszarze, przykładać wagę do szczegółów, pracować nad zadaniem. Menedżer, jeśli jest dobrym szefem, jest także dobrym artystą, ponieważ zarządzanie ludźmi ma charakter subiektywny i jest pełne niuansów, subtelności. Tutaj trzeba prezentować zupełnie inny sposób myślenia. Trudno być menedżerem na bezludnej wyspie. Tak samo: nie możesz zarządzać, jeśli nie masz żadnego zespołu, ludzi pod sobą. To ludzie robią rezultaty, będziesz potrzebował ludzi, żeby pochwalić się swoją efektywnością, ponieważ twoje cele przekraczają możliwości pracy indywidualnej. Ludzie powinni chodzić środkiem korytarza, a nie przemykać się pod ścianami – myślałeś o tym w ten sposób?

Niestety, wiele firm rezygnuje z czasochłonnej procedury doboru kandydatów na kierownicze stanowiska. Pewnie dlatego w tych firmach wciąż zarządzają ludźmi amatorzy, którzy przyjmują propozycję awansu z obawy, by ich kariera nie znalazła się w martwym punkcie. Doświadczają lęku, który każe im się zastanowić, co będzie, kiedy ta lukratywna propozycja, spotka się z ich odmową.

Powodów, dla których pracownik może nie chcieć przyjąć nowego stanowiska, jest więcej niż niechęć do cięższej pracy. Ludzie są mądrzejsi niż nam się wydaje i niejednokrotnie zdają sobie sprawę z własnych ograniczeń i braku odpowiednich kwalifikacji.  Nawet doskonałe wywiązywanie się z dotychczasowych obowiązków nie świadczy o zdolnościach do przyjęcia nowego obowiązku.

W rezultacie często menedżerami zostają ludzie, którzy nigdy nie zdecydowaliby się na taką właśnie ścieżkę kariery. Biorą, co jest, co da się wziąć. W ich firmach nie ma innej możliwości rozwoju zawodowego i poprawy sytuacji finansowej.

***

W pewnej firmie, gdzie rozumiano ten problem, przeprowadzono serię szkoleń. Każdy kandydat został zaproszony na całodniowe zajęcia poświęcone zarządzaniu ludźmi. Poruszano podczas tych warsztatów proste, ale powszechnie spotykane problemy związane z zarządzaniem ludźmi i wynikami. Trenerzy wygłaszali na wstępie następujące oświadczenie; „Jeśli po szkoleniu uznacie państwo, że zarządzanie ludźmi nie jest zajęciem, które chcielibyście w życiu wykonywać, proszę nam o tym po prostu powiedzieć. Wasza decyzja w żaden sposób nie wpłynie na perspektywy awansu na stanowiska niezwiązane z zarządzaniem. Ani na tempo wzrostu wynagrodzeń na obecnie zajmowanym stanowisku.”

W szkoleniu wzięło udział około pięciuset osób. Około dwudziestu procent z nich zdecydowało, że nie chce zajmować się zarządzaniem. Po pobieżnym zaznajomieniu się z zadaniami i problemami szefów aż sto osób uznało, że nie ma predyspozycji przywódczych. A czy ciebie byłoby stać na taką decyzję? Czy potrafiłbyś odmówić lukratywnej propozycji w poczuciu odpowiedzialności za siebie i innych?

W niektórych firmach, które, znam wdrożono programy szkolenia menedżerów. Niektóre z nich są znakomite, inne beznadziejne. Czasami uczestniczą w nich osoby, które już od kilku lat pracują jako menedżerowie. Co prawda, również im przyda się uczestnictwo w kursie odświeżającym styl i techniki zarzadzania, ale jeśli szkolenie ma przynieść zamierzone rezultaty, powinno obejmować osoby, które będą w przyszłości zajmować stanowisko kierownicze. Dzięki temu nie tylko unikną błędów, ale również zyskają okazję do sprzedawania siebie nowej roli. Program szkolenia menedżerów, który pomaga sprawdzić, czy dana osoba nadaje się do tej roli, niesie ze sobą ogromne korzyści dla potencjalnych szefów, a także całej firmy.

***

Czasami przyczyną awansu jest pokrewieństwo z szefem albo – nie daj Boże – dobre relacje towarzyskie.  Jeśli pracujesz w firmie, w której takie praktyki nie mają miejsca, a możesz mi wierzyć, że są one w mniejszości, możesz się uznać za szczęściarza.

Ale jeśli już tak się zdarzyło, że wspiera cię rodzina i masz „szerokie plecy”, nie licz, że zyskasz przez to szacunek swoich ludzi W dzisiejszych czasach szef nie jest władcą absolutnym. Pracownicy nie będą dawali z siebie wszystkiego tylko dlatego, że zostałeś namaszczony przez kierownictwo wyższego szczebla. Jeśli wiec jesteś synem, szwagrem lub znajomym szefa, jesteś w dużo trudniejszej sytuacji niż na pozór może to wyglądać. I naprawdę musisz udowodnić swoją wartość.

Jeśli puścisz to mimo uszu i będziesz pracował w systemie kar i nagród, możesz się cieszyć posłuchem, ale spójrzmy prawdzie prosto w oczy – liczy się to, co ludzie naprawdę o tobie myślą, a nie co mówią. Tylko to ma wpływ na ich wydajność.

W najlepszych firmach menedżerami zostają osoby, w których ktoś dostrzegł zdolności przywódcze, a nie te, które – dajmy na to – mają największą wiedzę techniczną.  Tę iskrę właśnie musisz w sobie pielęgnować.

Zdolności przywódcze trudno zdefiniować. Przywódca to dla mnie osoba, do której inni zwracają się z prośbą o wskazanie kierunku. Jej sądy bierze się pod uwagę, ponieważ są trafne. Gdy wyćwiczysz umiejętność oceny i zdolność podejmowania słusznych decyzji, wszystko ułoży się samo. Wzmocni się twoja wiara we własny rozsądek. Zyskasz pewność siebie, dzięki czemu nie cofniesz się przed problemami.

Mówi się, że przywódcy potrafią spojrzeć w przyszłość i wyobrazić sobie rezultaty podejmowanych decyzji. Potrafią też przewidzieć konsekwencje słów wypowiadanych na bieżąco. Jeśli więc myślenie nie jest twoją mocna stroną, odpuść sobie. Albo weź się za siebie.

Może się okazać, że najlepszy pracownik może być kiepskim materiałem na menedżera. Sukcesy zawodowe „w przeszłości” wcale nie muszą być najlepszym gwarantem sukcesów „w przyszłości”. Umiejętności, jakie powinien mieć szef znacznie różnią się od umiejętności szeregowych pracowników. Można i trzeba je rozwijać. Czerpać z własnych sukcesów i spektakularnych porażek innych menedżerów. Uczyć się na ich błędach.

***

W tym odcinku próbowałam Ci udowodnić, że ludzie są powoływani na kierownicze stanowiska z różnych powodów. Jeśli ty zostałeś powołany z właściwego powodu, o wiele łatwiej będzie ci zyskać akceptację i szacunek swojego zespołu. Czego sobie i tobie życzę.

W kolejnym odcinku „Szefskiej pasji” porozmawiamy o tym, jak ludzie się porozumiewają. W końcu: zarządzanie to sztuka oralna!

Wiesz co? Już tęsknię za tobą. Do następnego razu, bywaj, cześć!