Mam córkę chrzestną, która ma sporą nadwagę. Przez lata walczyła ze swoją otyłością. Dziś już nie udaje, że otyłość lub grubość – jak woli mówić o swojej fizycznej konstytucji – nie wiąże się z żadnym ryzykiem. Ale jasno tłumaczy, jak wiele ją kosztowała zawsze przegrana walka z nadmiernymi kilogramami i jaka jest obecna jej sytuacja.
Ta młoda kobieta pierwotnie szukała pomocy z powodu problemów związanych z samopoczuciem. Dopiero z czasem zaczęła się domagać od świata oszalałego na punkcie diet, bezwzględnej akceptacji. W sensie fizycznym była mocna, co dawało jej swoiste poczucie władzy w kontekście swojego rozmiaru. Lubiła stawać wbrew stereotypom, zaznaczać swoje miejsce w świecie i dawać przykład dumy i zadowolenia. Nie narzekała też na brak zainteresowania ze strony mężczyzn pomimo swojej puszystości (a może właśnie dzięki niej).
Często nie lubimy swojego wyglądu po prostu dlatego, że się tego nauczyliśmy. Od rodziców, opiekunów, ludzi, którzy decydują za nas, co jest piękne, a co nie. Jeśli dopisze nam szczęście, to znajdzie się cała rzesza silnych, zdeterminowanych ludzi, którzy te narzucone definicje zakwestionują i przyjemnie ocenią naszą powierzchowność. A zaszczepione w ten sposób nowe rozumienie piękna pozwoli zastąpić poczucie wstydu -dumą z tego, jak się wygląda.
Zdarza się jednak, że nasze odczucia względem wyglądu mają niewiele wspólnego z naszym ciałem. Przyczyna naszych lęków, poczucia braku bezpieczeństwa i stresu leży gdzie indziej. Choć wstyd i nienawiść wobec siebie skupiają się na ciele, prawdziwe ich źródło jest niewidoczne. Za każdym razem, gdy zaczynamy przywiązywać nadmierną wagę do wagi, tej czy innej części naszego ciała bądź wyglądu, jest wielce prawdopodobne, że umyka nam coś innego, przeszłego lub obecnego, czego nie chcemy dostrzec.
Jednym z najwspanialszych praw przynależnych każdemu z nas jest prawo do inności, czy z wyboru, czy z konieczności. Radzenie sobie z różnicami jest największym z wszystkich wyzwań wobec jakich stajemy jako ludzie. Typową reakcją na inność jest lęk. Uczymy się nienawidzić, gloryfikować, wypierać, wyolbrzymiać lub wykorzeniać odmienności. Bądź też staramy się poczuć komfortowo, zawstydzając osobę, która jest inna.
Czasami dopiero osiągając wiek średni z większą pobłażliwością zaczynamy patrzeć na nasze ciała, skupiamy energię na czymś innym. Wiek średni przynosi inne powody do zmartwień niż grube uda. Jednak niektórzy ludzie czują jeszcze większy wstyd w związku z ciałem, więc nie siedź biernie i nie czekaj, aż kolejne lata przyniosą ci większą mądrość i dystans. Wielu ludziom udaje się uwolnić od kompleksów związanych z wyglądem, ale wymaga to woli i gotowości, by płynąc pod prąd silnej fali kulturowej.
Ciało jest niesamowite. Nie zawsze jest piękne, nie zawsze też jest źródłem radości. Bywa zawodne. Ale jest miejscem, w którym wypada być i w którym można żyć. Każdy z nas ma ciało, a dokładniej rzecz ujmując: każdy z nas jest ciałem. Ten temat dotyczy nas wszystkich.
Na świecie nie brak wspaniałych ludzi, którzy są samotni i nieszczęśliwi. Nie brak też samotnych i nieatrakcyjnych, którzy cieszą się życiem i mają bogate relacje z innymi. Wygląd wykracza daleko poza nasze trwałe cechy fizyczne. Na atrakcyjność mają wpływ pewność siebie, ciepło, charakter, inteligencja, żywotność, styl, ulotna „aura”, której nie da się nazwać. Niebanalne znaczenie ma też sposób, w jaki ludzie odbierają samych siebie. Niełatwo zaakceptować i pokochać siebie, kiedy człowiek źle się czuje ze swoim wyglądem.
Sytuacja jest dziwna, kiedy ludzie zachowują się dziwnie. Czasami ludzie patrzą na ciebie i nie wiedzą, co powiedzieć. Dlatego mówią głupie rzeczy. Więc szanuj swoje ciało, prowadź zdrowie i świadome życie. Czerp satysfakcję z tego, co trafia na swój talerz. Miej apetyt na życie. I żyj. Twojej wagi nikt nie umieści na nagrobku!