Kiedy zastanawiamy się nad tym, jakich największych krzywd doznaliśmy w naszym życiu, w pierwszej chwili przychodzą nam na myśl zdrady, bezpośrednie ciosy, razy fizyczne lub psychiczne. Wszystko, co nam się przytrafiło, zdarzyło, miało miejsce.
Jednak, gdy przyjrzymy się głębiej naszemu życiu, dojdziemy do wniosku, że najtrwalsze ślady w naszym wnętrzu odciska nie strata czegoś lub kogoś, tego, co było dla nas ważne, ale to, co się NIE wydarzyło. Słowa, których do nas nie wypowiedziano, ludzie, którzy nas nie dostrzegali, poczucie, że się nie liczymy, że nie istniejemy dla ważnych dla nas osób.
Brak potrafi boleć bardziej niż zdany cios czy rzucona zniewaga. Niedobór przenika do naszego wnętrza, kształtuje nasz sposób funkcjonowania. Czasami sprawia, że stajemy się dla siebie najgorszymi wrogami. Toczymy sami ze sobą walkę, kiedy indziej zachowujemy się tak, jakbyśmy nie mieli dla siebie znaczenia, jakbyśmy nie potrafili stanąć po własnej stronie. W takich momentach porzucamy sami siebie, chowamy się gdzieś w środku, przestajemy sprawdzać, czego potrzebujemy. Z czasem niemal zapominamy, że w ogóle czegoś nam brakuje. Krzywdzi nas nie tylko to, czego doświadczyliśmy, lecz to, czego nigdy nie było nam dane doznać. Nieobecność, nieistnienie, niedosyt.
Prawdopodobnie to, czego nam zabrakło, kiedyś nawet zaistniało, tylko może w bardzo niewielkich dawkach. Tak małych, że nie sposób było ich dostrzec. Być może był ktoś, kto nas nie widział. Ale te jego spojrzenia utonęły w naszej wewnętrznej pustce. Albo przyglądali się nam ludzie, jednak nie ci, których potrzebowaliśmy, by czuć się ważni i wyjątkowi. Może tak mocno wlepialiśmy wzrok w podłogę, że ich nie zauważyliśmy. Może byli to ludzie, którzy żywili wobec nas ciepłe uczucia, ale nie daliśmy im szansy nam pomóc nam ani nas pokochać, zauważyć albo docenić.
Dopuśćmy wreszcie, że jeśli nas nie dostrzegano, nasze oczy nie nauczyły się patrzeć i widzieć, nie wyćwiczyły umiejętności rozglądania się i obserwowania świata. W takim przypadku czeka nas długa droga, byśmy nauczyli się widzieć rzeczy takimi, jakie są, widzieć siebie. Fascynująca przygoda! Droga wymagająca cierpliwości oraz umiejętności korzystania z ważnego narzędzia, które posiada każdy z nas: naszej uwagi na siebie w świecie.
Samo przyglądaniu się temu, co ukryte, boli. Ale uciekanie od tego przyglądania się sobie, tylko wydłuża cierpnie. Trzeba działać, sprawić, by wydarzyło się, to co się nie wydarzyło. Zasiewać nowe ziarno w pustych miejscach, w których może wyrosnąć to, czego naprawdę potrzebujemy.
Porażka jest końcem wszystkich prób. Na jakiś czas można nawet się poddać, założyć, że to, czego pragniemy, nigdy się nie pojawi. Rezygnacja nie jest nieodwracalna, podobnie jak poddanie się. Czasami wojska poddają się w bitwach, ale kontynuują wojnę, bo widzą szansę na wygranie starcia w przyszłości. Można więc powiedzieć, że życie to pasmo porażek i zwycięstw, okresów poszukiwania i rezygnacji z poszukiwań. Każdy kolejny krok to przełom, ale też początek. Poznanie relacji, które nas ukształtowały oznacza wejście na emocjonalny grunt. Jeśli nie mamy w tym wprawy, możemy czuć się dziwnie i niekomfortowo, ale poznanie siebie jest konieczne. Aktem wiary w siebie jest zaprzestanie walki ze sobą.
Jeśli chcesz wyjść z bólu przeszłości, musisz przejść przez sam środek. Jak w grze komputerowej. Nie da się przeskoczyć na najwyższy poziom. Trzeba przechodzić poziom po poziomie, aby utrwalać każdy drobny postęp. Tylko tak zdołamy dotrzeć tam, dokąd chcemy dojść. To paradoks: przyjąć coś, czego się nie da przyjąć, bo przeszłości nie da się unieważnić.
Człowieku, kiedy następnym razem będziesz na mnie patrzył, zobacz we mnie zawsze tę samą osobę, którą byłam, choć ciągle się zmieniam. Kiedy o mnie myślisz, zobacz mnie w pełni. Zauważ to, co na powierzchni, ale też to, co kryje się wewnątrz, to, czego nie chcesz zobaczyć albo usłyszeć na mój temat, to, kim jestem i to, kim mogę się stać.
A potem popatrz na siebie. Co widzisz? Jak mawiają lekarze, kiedy słyszysz tętent kopyt, nie myślisz, że to zebry. Ludzie na ogół widzą to, czego spodziewają się zobaczyć, prawda?