Wszyscy myślą, że jestem z żelaza. A ja tylko noszę zbroję. Nie założyłam jej, bo jest mi z nią do twarzy. To pancerz, który chroni mnie przed światem, pozwala chronić się przed ciosami w plecy. Po trudnych życiowych doświadczeniach podnoszę się szybko, po to by nikt mnie nie podeptał, wykorzystując moją słabość. Silna i krucha zarazem.
Martynę znam od kilkunastu lat, była moją coachingową klientką. Kiedy spotkałyśmy się w teatrze, Martyna w przerwie spektaklu nagle powiedziała: „Mam kogoś, jestem w związku z kobietą. Będziesz zaskoczona”. Nie byłam.
Nie zaglądam ludziom pod kołdrę, akceptuję i wspieram związki partnerskie. Mam wielu znajomych, przyjaciół wśród osób LGBTQ. Normalne jest dla mnie to, co jest, co występuje. A związki homoseksualne są, istnieją.
Mówimy jednak o Polsce. Tu nic i nigdy nie jest normalne, dlatego niektórzy mają swoje mroczne sekrety. Kiedy pytam znajomych, czy znają gejów lub lesbijki, którzy pozostają w związkach z odpowiednio: kobietami lub mężczyznami, w rozmowach pojawia się zakłopotanie. Tymczasem niedobranych par szacunkowo jest w naszym kraju blisko 800 tysięcy. Większość z nich przeżywa osobiste dramaty w czterech ścianach własnego domu, nie mówiąc o tym nikomu.
Czterech partnerów temu byłam żoną geja. Mój pierwszy mąż był silnie zdeterminowany, żeby związać się ze mną na trwałe. A ja miałam trochę więcej niż 20 lat i romantyczne wyobrażenie, że nikt poza mną się nie liczy. On był mój, ja jego. Pracowaliśmy w radiu. Podejrzenie, że mógł być gejem, a ja dla niego parawanem, nie wchodziło w grę. Dlaczego miałabym podejrzewać, że coś skrywa przed światem?
Łatwo pokochać geja, nawet jeśli nie wie się o tym, że nim jest. Trudniej jest zaakceptować fakt bycia osobą oszukiwaną. Czy coś przeczuwałam? Byłam ślepa? Dałam się oszukać? On oszukał mnie świadomie? Samego siebie oszukiwał? Czy po tym co się stało, coś zrozumiał? Czy ja po tym wszystkim potrafię być szczęśliwa? Trudne pytania, niełatwe odpowiedzi.
Prawda pozostaje prawdą niezależnie od tego, czy w nią wierzysz czy nie. Pozbawianie partnerów, możliwości podejmowania decyzji, jak chcą żyć, nie jest w porządku. Dlatego szanuję tych wszystkich, którzy zaakceptowali swoją odmienność i stanęli w prawdzie.
Kiedy odkryłam prawdę o naszym związku, kiedy poczułam, czego doświadczam, musiałam znaleźć sposób na to, by czuć się przez resztę życia bezpiecznie, niezależnie od tego, co kryje się pod zapadnią. Musiałam znaleźć schronienie. Schronieniem była dla mnie praca, im więcej tym lepiej. Troskę okazała mi rodzina i przyjaciele. Byli przy mnie, byli ze mną, nocą i za dnia. Ich sympatia i życzliwość działały na mnie kojąco.
W trudnych sytuacjach schronieniem może być wszystko to, co nas chroni, osłania lub podnosi na duchu. Twoje zwierzę lub drugi człowiek. Ulubiona kawiarnia lub kościół, biblioteka albo park. Przyjemny w dotyku sweter albo dobra książka pod koniec dnia. Brzdąkanie na gitarze lub oglądanie telewizji przed pójściem spać. Dobre wspomnienia – często wracałam wówczas myślami do dzieciństwa, kiedy mama przygotowywała mi zapiekane w żeliwnym rondelku udka z kurczaka w sosie grzybowym. Albo kiedy babcia robiła mi z plasteliny różowe świnki i stawiała je w rzędzie w pokoju na komodzie. Czułam się wtedy taka prawdziwie zaopiekowana!
Znalazłam też inne schronienie: wiarę w siebie, w to, co we mnie jest dobre. Odkryłam swoją przyzwoitość, ciepło, życzliwość, dobre intencje, umiejętności i wysiłki. Takie są fakty, a ich rozpoznanie stanowiło dla mnie najlepsze źródło poczucia schronienia.
Wystarczy, że i ty, Człowieku, w trudnych życiowych sytuacjach poczujesz, jak takie schronienie wnika w ciebie, przekształca się w tobie w coś, co będziesz mógł przywołać, gdy tylko zechcesz. To może ci pomóc obserwować życiowe burze z tego bezpiecznego miejsca. Burza ostatecznie przemija, tak jak wszystkie doświadczenia. Spokojny nietknięty fundament twojego życia zostanie. Wystarczy: wpuścić, puścić i wypuścić trudne doświadczenia. W każdym z nas jest pęknięcie i to przez nie przenika światło do środka. Błogosławione niech będą szczeliny, przez które dostaje się ono do wewnątrz!
Jeśli twój partner spełnia twoje potrzeby tylko w 60%, znajdź brakujące i należne ci 40%. Przysługuje ci całe 100%. Zasługujesz na życia długość i szerokość. Zapomnij o trudnych doświadczeniach, ale pamiętaj. To może cię uchronić przed kolejnymi błędami. Pozwól przeszłości na bycie przeszłością. I wiedz, że najlepszego przyjaciela masz w sobie.