Rynek pracy jest okrutny dla pięćdziesięcioletnich kobiet. Kiedy masz pięćdziesiąt i więcej lat i zwalniają cię z pracy, nie próbuj znaleźć równoważnego zajęci, bo ci się to nie uda.
Tak smutna prawda wybrzmiała w rozmowie z moją klientką, a wkrótce jedną z moich bohaterek w książce, która „mi się pisze”.
Trudno się z tym nie zgodzić. Jeśli nie masz w sobie żyłki przedsiębiorcy, możesz obwiniać swoich rodziców, swoje geny i kogo tam chcesz, ale po skończeniu pięćdziesięciu lat ze znalezieniem pracy w firmie będzie tak jak z miłością: musisz obniżyć swoje oczekiwania.
W miłości będzie ci łatwiej się z kimś związać, jeśli zaakceptujesz u mężczyzny drobne wady, takie jak nieoczywista uroda, ograniczone zainteresowania, niejasny stan majątkowy, burzliwą przeszłość… Co do pracy, możliwe, że będzie gorzej płatna i mniej ciekawa – ale najpierw ktoś musi w ogóle chcieć ciebie zatrudnić. Kiedyś twoje cv wyglądało dobrze, dziś na niewiele się przyda. Pomijając fakt, że ktoś w ogóle zapozna się z podsumowaniem twojej kariery sięgającej wiele lat wstecz, ale też, że łatwo dowie się, ile masz lat. Nie podasz oczywiście swoje daty urodzenia, ale biorąc pod uwagę zakres twoich doświadczeń, ktoś spojrzy od razu na datę ukończenia twoich studiów, wykona szybki rachunek i pac – wrzuci twoje cv do kosza (chyba, że ma polecenie, żeby tego nie robić, a i to nie zawsze działa). Przedstawianie swojego życiorysu ma sens jedynie przed pięćdziesiątym rokiem życia – potem możesz tylko przymilać się do osób ze swojej książki adresowej, jeśli byłaś na tyle sprytna, aby podtrzymywać kontakty z różnymi ludźmi.
Może się jednak zdarzyć, że twój protektor polecił łowcy głów, aby cię przyjął. Ten ostatni otrzyma list na żeberkowanym papierze formalny dokument zawierający oficjalne, przesłodzone sformułowanie, zredagowaey przez kogoś, kto wychwala twoje wyjątkowe cechy, legendarną pracę i imponujące doświadczenie.
I oto w klimatyzowanej sali znajdziesz się naprzeciw trzydziestoletniej kobiety, która da upust swojej arogancji, czytając na głos twój list polecający. Skończy, uniesie brwi i zapyta: ”A te firmy, w których pani pracowała, to czym się zajmują?”. I to, że musisz jej odpowiedzieć, doprowadzi cię do mdłości. Będziesz opisywać inne czasy, ona będzie używać żałosnej, niezrozumiałej dla ciebie terminologii. W epoce nowomowy i plagi słów kończących się na -ing, takich jak : outsoursing, mailing, e-learnig, trudno będzie ci zaimponować jej swoimi umiejętnościami.
Kobieto, spójrz na siebie. Odwróć się plecami do systemu, który cię nie chce. Wciąż jesteś młoda, a przy okazji masz pięćdziesiąt lat. Zainteresuj się czymś innym. Rozejrzyj się gdzie indziej. Czy nie nadszedł czas na zmianę rytmu? Po to, by cieszyć się osobą, którą kochasz najbardziej na świecie, czyli sobą. Odzyskaj to, co twoje, a często wymyka ci się z rąk: czas! Uczyń z niego gordyjski węzeł wolności, swoje główne dokonanie, świadka słodko -gorzkiej rzeczywistości, w której żyjesz.
Nie jest łatwo wymyślić dla siebie nowe życie zawodowe w czasach kultu młodości i uberacji. Aby płynnie wejść w zakręt na serpentynie zmian, możesz zainwestować w tysiącletni trend, który stał się bardzo modny – lenistwo. Razem ze swoimi dwiema młodszymi siostrami: powolnością i redukcją, lenistwo stanie się z czasem smacznym sposobem życia, który przynosi równowagę i dobre samopoczucie osobom praktykującym je regularnie. Wysoce wskazane dla serca, niweluje stres, reguluje oddech i pozwala lepiej spędzać czas w towarzystwie swoim i innych.
Przedefiniuj swoje zainteresowania, zdecyduj się na jakiś projekt i doprowadź go do szczęśliwego końca. Spowolnij tempo nowego życia i jednocześnie pilnuj, aby twoja głowa i jej zawartość stale czuwały. Przyczajona w zasadzce, kiedy tylko skrzypnie gałąź, odbezpiecz broń, strzel i traf do celu. Tak jak kiedyś. A może nawet lepiej niż kiedyś.
Kiedy już oswoisz się z pewnością skończoności, wykorzenisz kompleks swojego roku urodzenia, przebolejesz odciski czasu występujące na szyi i nad kolanami, kiedy wreszcie uwolnisz się od spojrzeń innych na twojej cielesnej powłoce, wreszcie będziesz mogła odetchnąć i iść dalej w spokoju i w zgodzie ze sobą.
Miej starszego kochanka i młodego męża. Albo na odwrót. Idź na koncert rapowy albo do opery. Czytaj klasykę albo literaturę Young Adult. Nikt nie może ci tego zabronić. Dlaczego? Bo możesz!
Oto manifest dojrzałej kobiecości.