T: Jako terapeuta codziennie siedzisz naprzeciwko ludzi, którzy unikają prawdy o sobie. Na czym polega w tej sytuacji terapeutyczna konfrontacja?
P: W psychoterapii trzeba uważać na znaczenie terminów. Konfrontacja to słowo „gorące” emocjonalnie, łatwo może skojarzyć się z atakiem, presją, przekraczaniem granic wbrew czyjejś woli. Zastosowana w odpowiednim momencie w terapii, konfrontacja jest czymś zupełnie innym. To narzędzie przełamywania oporu klienta i pokazywania mu innej perspektywy.
Użyta zbyt wcześnie może zaszkodzić, zwiększyć jego lęk przed zmianą. Tak samo może szkodzić brak konfrontacji, jeśli terapeuta latami nie pokazuje klientowi innej perspektywy z lęku przed jego reakcją. Klient to wyczuwa i może się wtedy szybko rozczarować albo wręcz zniechęcić do terapeutycznego procesu.
To jak z dokręcaniem śruby kluczem dynamometrycznym. Za luźno – nic się nie zmienia. Za mocno – niszczysz gwint. Chodzi o wybór odpowiedniego momentu i przyłożenie właściwej siły, żeby to, co konfrontacja ma zmienić, zostało przez klienta zauważone i przyjęte, a nie odrzucone w obronie własnego punktu widzenia. (..)
T: Mówisz o wyczuciu momentu i siły. Czy konfrontacja to bardziej technika, czy postawa terapeuty?
P: Postawa, która uruchamia technikę. Najważniejsze jest złapanie odpowiedniego momentu. Chodzi o to, by nie konfrontować spraw błahych, ale też nie bać się pokazać, że stare wzorce zachowań są w nowej sytuacji niepotrzebnym balastem.
Coś, co klientowi – dziecku pomogło przetrwać, klientowi – dorosłemu już nie wystarcza, żeby dobrze funkcjonować. Żeby wnieść do rozmowy to, co chce terapeuta chce powiedzieć, wbrew temu, co klient mówi, myśli i czuje, potrzebna jest odwaga.
T: Skoro to postawa, wymagająca odwagi, to od razu nasuwa się pytanie o granicę między odwagą a agresją. Czy można się empatycznie konfrontować?
P: W psychoterapii jest miejsce tylko dla empatycznej konfrontacji. To nie jest kokieteria ani idealizm. Konfrontacja jako spuszczona ze smyczy agresja terapeuty jest przemocą wobec kogoś, kto przyszedł po pomoc, a nie po to, by po raz kolejny otrzymać odrzucenie.
Jednym z najgorszych błędów w terapii jest protekcjonalna wyższość terapeuty. Kiedy konfrontujemy się z klientem, rozładowując własną agresję – krzywdzimy go. Jesteśmy wtedy nawet gorsi niż inne osoby w jego życiu, które agresywnie się z nim konfrontowały. One nie były i nie są zobowiązane do profesjonalnej pomocy. Terapeuci są zobowiązani do profesjonalizmu.
Swoją agresję wobec klienta terapeuta ma zanieść na superwizję, żeby zobaczyć, kogo mu on przypomina. I dopiero wtedy może wrócić, żeby go przeprosić, wytłumaczyć, domknąć proces terapeutyczny.(…)
T: Może to i jest cała prawda o konfrontacji: nigdy nie przestaje kosztować, nawet tym, którzy zajmują się nią zawodowo. I chyba właśnie dlatego warto się jej nie bać. Nie dlatego, że przestanie boleć, tylko dlatego, że ból nie jest dowodem porażki.
***
BEZ UNIKU. O konfrontacji z prawdą i drugim człowiekiem.
Rozdział: Kiedy prawda boli. Terapeutyczna konfrontacja
Wywiad z Piotrem Kiembłowskim – terapeutą, psychologiem, który pracuje w nurcie psychoterapii systemowej, prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych oraz psychoterapię par, małżeństw i rodzin.