Pamiętam pewien grudniowy poranek. Przyjechałam do biura jak zwykle bardzo wcześnie. Wysiadłam z samochodu, otworzyłam bagażnik… i nagle zorientowałam się, że nie mogę się ruszyć. Trzymałam klapę od bagażnika w rękach. Nie miałam siły jej zamknąć. To był pierwszy moment, w którym moje ciało powiedziało: „dalej już tak się nie da”.
Nie mogłam się ruszyć. Stałam przy otwartym bagażniku i czułam tak silny ból, że ból porodowy to przy tym głaskanie. Na szczęście zauważył mnie kolega z pracy i zawiózł mnie do szpitala. Wróciłam do domu i przez miesiąc przebywałam na zwolnieniu lekarskim. To był pierwszy raz w moim życiu, kiedy organizm powiedział: „Stop”. Dziś wiem, że ciało często daje nam sygnały dużo wcześniej. Ja ich po prostu nie słuchałam. Byłam przekonana, że dam radę, że jeszcze trochę wytrzymam, że wystarczy mocniej się postarać. Tymczasem ból zrobił to, czego ja sama nie potrafiłam zrobić — zatrzymał mnie.
Leżąc w domu, miałam dużo czasu na myślenie. I na obserwację. Okazało się, że w kryzysie bardzo wyraźnie widać, kto naprawdę jest obok. Przez miesiąc telefon zadzwonił zaledwie kilka razy. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć osoby, które szczerze zainteresowały się tym, co się ze mną dzieje. Po miesiącu wróciłam do pracy, ale ból nie ustępował. Konieczna była operacja. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, co okazało się jeszcze trudniejsze niż sam zabieg. Moje stanowisko zostało obsadzone. Kilka lat później historia się powtórzyła — tym razem bez operacji, za to z ciałem, które znowu krzyczało to, czego ja nie chciałam usłyszeć. (…)
Życie otworzyło przede mną przestrzeń, której wcześniej sama nie miałabym odwagi wybrać. To doświadczenie — dwukrotne, cielesne, bezlitosne „stop” — jest dziś fundamentem tego, co robię zawodowo. Po latach w korporacjach zbudowałam „Karierę dla Kobiet”: przestrzeń dla kobiet po pięćdziesiątce, które stoją dokładnie tam, gdzie ja stałam. Z etatem, który przez dekady dawał poczucie bezpieczeństwa, a nagle znika. Z ciałem, które mówi to, czego głowa jeszcze nie chce przyjąć. Z pytaniem: kto mnie w tym wieku zatrudni?
Nie chcę, aby kobiety trzydzieści plus myślały, że ich życie zawodowe się kończy. Dziś patrzę na czterdziestkę czy pięćdziesiątkę zupełnie inaczej. To nie jest ani połowa życia, ani jego końcówka. To suma doświadczeń, większa świadomość siebie i moment, w którym naprawdę można zacząć żyć po swojemu. Chcę, aby każda kobieta, która chce sukcesu, wiedziała, że może go osiągnąć. Bez względu na to, ile ma lat.
Moje klientki przychodzą z bardzo konkretnymi wyzwaniami. Jedne chcą zmienić pracę, inne awansować, a jeszcze inne odkrywają, że ich prawdziwa droga prowadzi zupełnie gdzie indziej. Niektóre mają toksycznych szefów, inne są zawodowo wypalone. Często nie wiedzą jeszcze, czego dokładnie chcą, ale bardzo wyraźnie czują, czego już dłużej nie chcą. I właśnie od tego zwykle zaczyna się zmiana. Nie chcę, aby kobiety po pięćdziesiątce myślały, że ich życie zawodowe się kończy. To nie jest ani połowa życia, ani jego końcówka. To suma doświadczeń i moment, w którym naprawdę można zacząć żyć po swojemu.
***
BEZ UNIKU. O konfrontacji z prawdą i drugim człowiekiem.
Rozdział: Spotkaj się z tym, czego unikasz (historia osobista)
Renata Gołębiewska – strateżka kariery i przywództwa z ponad 30-letnim doświadczeniem w międzynarodowym biznesie. Przez wiele lat pełniła funkcję Dyrektorki HR, odpowiadając za rozwój liderów, awanse kadry menedżerskiej oraz planowanie sukcesji. Dziś pomaga liderom podejmować odważne decyzje zawodowe, wzmacniać swoją pozycję i budować kariery, które odzwierciedlają ich ambicje, wkład oraz wartość.