„To co rośnie razem, po prostu do siebie pasuje”. Spodobało mi się to stwierdzenie oraz osoba, od której to usłyszałam.
Podczas urlopu w Portugalii tej krótkiej lekcji gotowania udzielił mi szef kuchni pewnej hotelowej restauracji. Prawdę powiedziawszy spodziewałam się, że będzie opowiadał o swojej kuchni w sposób bardziej skomplikowany i wyrafinowany. Myliłam się. „Może powinnam robić notatki” – przeszło mi przez myśl, kiedy zaczął zdradzać mi recepturę swoich potraw. Nie było takiej potrzeby.
„Ludzie mają zwyczaj nadmiernego komplikowania tego, co składa się na dobry posiłek” – wyjaśnił szef kuchni. „Tymczasem im prościej, tym lepiej. Wystarczy użyć świeżych, sezonowych produktów i doprawić je oliwą z oliwek, sokiem z cytryny, solą i pieprzem”.
Dalej było podobnie. „Jeśli masz odpowiednie składniki, musisz tylko zakasać rękawy i uwierzyć, że świeże warzywa z ogrodu do siebie pasują, bo razem rosną”.
Z uśmiechem wyczarował sałatkę z pomidorów, bazylii i ogórka, po czym ułożył ją w kształtny stosik na porcelanowym talerzu. „Niech twoja sałatka będzie wysoka, moja droga” – powiedział z szelmowskim uśmiechem. Po czym dodał: „Płaskie sałatki wyglądają dołująco”. Zaczęłam się temu uważnie przyglądać i zauważyłam, że w większości restauracji rzeczywiście często serwuje się dania ułożone pionowo. Wysokie sałatki, lody deserowe, koreczki. To robi wrażenie!
Kucharz szybko wyjaśnił, że wykorzystaną w przepisie cebulę można zastąpić każdym innym rodzajem cebuli, a zamiast cukru wykorzystać syrop klonowy albo miód. „Natura ma wiele sposobów na to, by ułatwić nam życie” – powiedział z błyskiem w oku. A ja przez całe życie wmawiałam sobie, że życie ma być skomplikowane. Że w kuchni i życiu trzeba się nieźle napocić, żeby wyszło znośnie (bo przecież na wszystko należy sobie a to zasłużyć).
Może i ty postępujesz podobnie z jakimś aspektem swojego życia? Nadmiernie komplikujesz coś, co wręcz chce być łatwe? Czekasz? Pozwalasz, aby coś cię mijało, bo nie chcesz nawet spróbować? Najlepsze są proste rozwiązania.
Gdzie jeszcze sprawdzi się ta zasada? Okazuje się, że wszędzie. Na przykład wtedy, kiedy podczas rozmowy z dekoratorem wnętrz mówisz „niebieski”, ale masz na myśli granatowy albo chabrowy. Co całe „morze różnicy”, wystarczy doprecyzować. Albo wtedy, kiedy jesteś zła na uczestników warsztatów, że zaniedbując przynależną ci własność intelektualną, wykradają twoje materiały i upowszechniają je bez twojej zgody. Czy wreszcie wtedy, kiedy twoja przyjaciółka pyta, czy może polać pizzę „odrobiną” ostrego sosu, a kończy się tak, że każdy kęs przepala ci podniebienie. Auć!
Życie nie powinno być skomplikowane. Konfrontowanie nie jest trudne. Jeśli przeczuwasz, że coś jest nie tak, zapewne masz rację. Jeśli nie rozmawiasz o swoich oczekiwaniach z przyjacielem, partnerem czy współpracownikiem albo dzieckiem, pojawiają się niejasności. Szara strefa. Warto włożyć odrobinę wysiłku w to, żeby wyrażać się jasno i wprost.
Podobieństwa się przyciągają, rzeczy podobne szukają się wzajem. Złe do złego, dobre do dobrego, prawda do prawdy, kłamstwo do kłamstwa.To co rośnie razem, pasuje do siebie. Ta zasada obowiązuje nie tylko w kuchni.
Ucz się prosto gotować, próbuj nowych przepisów. Szukaj prostoty, zamiast niepotrzebnie komplikować, tego, co już i tak już skomplikowane.Wyciągaj wnioski z własnych błędów, bądź nieustraszony. Pozbądź się odbitek z brzydkich wydarzeń i w to miejsce do albumu życia, wprowadź tylko te, które powodują zawsze uśmiech na twojej twarzy i radość w sercu, a tobie dadzą poczucie piękna tego świata.