Tworzenie sprawiedliwego świata, w którym nie ma miejsca na poczucie wstydu to zadanie i wyzwanie, które chyba nigdy się nie skończy. Zasada „nie pytaj, nie mów” wciąż ma się dobrze w wielu kręgach, gdy pojawia się temat wieku.
– Ups – jakiś czas temu powiedziała pewna osoba, przedstawiająca mnie odbiorcom mojego wykładu– omal nie ujawniłam twojego wieku! Byłam bardzo zaskoczona tym, że nikt ze zgromadzonych się nie roześmiał.
Zawstydzanie kobiet ze względu na wiek ma swoją długą historię. Kobiety były i wciąż są uczone, by ukrywać swój wiek, żartować z niego lub na jego temat kłamać, jakby to był mały, wstydliwy sekret. Co ciekawe, wciąż wiele kobiet identyfikuje się ze stwierdzeniem, że osiągnąwszy pewien wiek, nie powinny się do tego przyznawać. Nie potrafimy powiedzieć z dumą, albo przynajmniej bez skrępowania: „Mam pięćdziesiąt lat”, ale też: „Mam trzydzieści siedem lat”. Wybieramy milczenie, w te sposób utrwalamy przekonanie, że w starzeniu się jest coś wstydliwego czy uwłaczającego. Słowa leczą, ale też kaleczą. Gdy godzimy się z tym, że liczbę przeżytych lat powyżej pewnego wielu należy ukrywać, same, sami się zawstydzamy i pozbawiamy wewnętrznej odwagi: zarówno siebie, jak i innych ludzi.
Wiek jest liczbą, która zawsze jest w ruchu, ale tylko w jednym kierunku – w górę. Gdyby można było w niego inwestować, jak na giełdzie, zawsze byśmy na tym zarabiali. Wiek to taka część nas samych, która zmienia się co roku. To się przyjmuje się do wiadomości albo nie. Począwszy od jakiego wieku ludzie przyznają się, ile mają lat? Ci sami ludzie, którzy dodają sobie lat, kiedy mają piętnaście lat, kiedy kończą pięćdziesiąt intensywnie się odmładzają. Jedna z moich koleżanek mówi, że jest młodsza niż w rzeczywistości. Robi to bez zmrużenia oka, to silniejsze od niej. Wszyscy dookoła wiedzą o tym, ale są na tyle uprzejmi, że ignorują ten kokieteryjny wybieg.
Uważam, że odkrycie rzeczywistego wieku kogoś, kto zawsze mówił nieprawdę w te sprawie, straszliwie postarza. Przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. W efekcie: zamiast brzmieć, wyglądać młodo, wyglądasz rozpaczliwie. Kłamstwo jest skuteczne tylko wtedy, gdy nikt o nim nie wie. Jeśli istnieje chociaż najmniejsza możliwość zdemaskowania go, lepiej mówić prawdę od samego początku.
Mówiąc, ile mamy lat wychodzimy poza granice wstydu. To prawda, że skutki mogą być nieprzyjemne. Być może nie dostaniesz pracy, na jaką zasługujesz. Ktoś może nie zaprosić cię na randkę. Ale zapewniam cię, że nikt cię nie ocenzuruje, nie napiętnuje, nie odrzuci czy uwięzi, jeśli na następnym spotkaniu przypadkowo, od niechcenia wspomnisz, że kończysz pięćdziesiąt jeden lat.
W dniu swoich siedemdziesiątych czwartych urodzin afroamerykańska poetka, pisarka i aktorka Maya Angelou podczas rozmowy w studiu powiedziała, że jej piersi ścigają się, która pierwsza dotrze do poziomu talii. Cała publiczność zgromadzona w studiu wybuchnęła śmiechem. Wszystkich urzekło to poczucie humoru i szczerość na temat wieku. Nie było tam miejsca na wstyd. Prawdopodobnie i ty znasz osoby, które podziwiasz dlatego, że używają tego autodeprecjonującego humoru. Ten rodzaj żartu ujawnia coś ukrytego, by każdy mógł to zobaczyć, odmawia zamykania się w milczeniu i lęku na temat liczny przeżytych lat.
Wciąż dobrze trzymający się pogląd, że osoba starsza oznacza gorsza, głęboko nas upośledza. Skłania nas do ciągłego niepokoju o nasze starzejące się ciała i przekonuje, że z każdymi kolejnymi urodzinami jesteśmy mniej wartościowi.
Co by było, gdybyśmy wszyscy otwarcie mówili o swoim wieku? Bez skupułów i przepraszającego tonu? Co by było, gdybyśmy wszyscy odmówili traktowania wieku jako wstydliwego sekretu? Powiem wam, co by się stało. Gdyby tak się stało, to już jutro świat wyglądałby inaczej. Kiedyś miałam wielkie plany, chciałam zmieniać świat.Wyobrażałam sobie, że to będzie spektakularna feta.Tymczasem jest to proces dyskretny i nie odbędzie się bez ciebie.
Wraz z wiekiem rośnie poczucie, że pozostało niewiele czasu. Ale rośnie także determinacja, aby nie robić już tego, czego się naprawdę nie chce. Poza tym trzcina, która wyginała się sto razy, będzie bardziej giętka niż młoda gałązka, która musi się dopiero uczyć, jak nie pęknąć.